Szukaj na tym blogu

czwartek, października 31

Dynia w Halloween

Halloween, święto amerykańskie - u nas się przyjmuje lub nie, zależy czy ksiądz proboszcz bardziej czy mniej grzmi z ambony...

Mnie kojarzy się z amerykańską nauczycielką Michaelle z Kanady, która uczyła nas języka angielskiego
w moim LO. Bardzo ciepła i sympatyczna osoba. Pokazała nam część tradycji amerykańskiej i przeniosła, wtedy w latach 90 tych, w bardzo luźny świat nauki. Raz zorganizowała nam imprezę Halloweenową...

Pamiętam, że w dzień Halloween, czyli 31 października, poprzebieraliśmy się za wiedźmy (niektórzy nawet nie musieli się za bardzo starać), mumie z papieru toaletowego czy bandaży, zombie i urządziliśmy party
w piwnicy naszej szkoły. Piwnica wystrojona w świece, dynie i jabłka, mjuzik i szaleństwo.

To był pierwszy i ostatni raz kiedy obchodziłam Halloween. Ciekawa, nowa, wesoła - a przy tym przyjemna zabawa, więc dziwi mnie ta nasza polsko - klerykalna dyskusja pt.: o wprowadzaniu "zabobonów" na salony naszego kraju.

Hallo!! - to tylko zabawa. Nasze polskie Święto Zmarłych ma całkiem inny charakter i ma go z czym porównywać.
Ale chciałam trochę o dyńce napisać.




 Dynia

Oprócz tego, że jest ciekawym obiektem artystycznych rzeźb Halloweenowych i składnikiem pysznej zupy dyniowej, ma też zastosowanie lecznicze.
Owoc dyni, a więc to duże okrągławe w kształcie, ciekawe "coś" - jest źródłem karotenów, węglowodanów i białek. 

Zupa dyniowa przyjemnie rozgrzewa, więc na te zbliżające się chłodne dni - w sam raz. 


Na szczególną uwagę zasługują nasiona owocu dyni.

Zawierają głównie:

- fitosterole, nazywane naturalnymi hormonami, wspomagające pracę gruczołu krokowego panów po 40,
- olej tłusty, lecytynę, dobre na pamięć,
- sole mineralne obfitujące w cynk, który podnosi odporność,
- białko i cukry.

Świeże, roztarte nasiona dyni służą do zwalczania pasożytów przewodu pokarmowego tj. tasiemiec, glisty ludzkie, owsiki. 

Wyroby z nasion dyni pomagają przy chorobach prostaty u mężczyzn, usprawniają przepływ moczu. 

Preparaty z dyni przeznaczone na lepsze funkcjonowanie prostaty, to m.in. Prostogal,Prostalong complex, Doppelherz Aktiv na prostatę, Prostenal


aptekareczka

niedziela, października 27

Recepty - po co? Biurokracja w aptece.

Przychodzi pacjentka do apteki, podaje mi zmiętą do bólu, niczym psu z gardła wyjętą receptę, brudną poplamioną, zgniecioną, brrr, aż się do ręki nie chciało wziąć.

Komentuję z przekąsem: "nooo, takiej recepty dawno nie widziałam"
Pacjentka z zadowoloną miną: "tak wyraźnie wypisana?"
"Nie, w tak dramatycznym stanie." 

Niektórzy sobie nie zdają sprawy z tego, że to jest dokument - pewnego rodzaju czek.
Dlatego często aptekarze się czepiają, że pesel nie wpisany, brak pieczątki, daty itp. Dzieje się tak, bo recepta oprócz tego, że zawiera informacje o leku, to stanowi też dowód na to, żeby odzyskać od NFZ część pieniędzy za zakup leku.
Wszystko jest obwarowane przepisami, rozporządzeniami wydawanymi przez Ministerstwo Zdrowia.

NFZ, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia, dostaje przekazywane przez nas, przez specjalny program apteczny dane, które przetwarza u siebie. Każda recepta na leki ze zniżką jest wprowadzana do tego programu za pomocą odpowiednich kodów. NFZ ma przez to podgląd na leki wypisywane przez lekarza, leki brane przez pacjenta, z której przychodni i w którym dniu została wydana i zrealizowana. Takie recepty potem składuje się w zestawienia w razie kontroli i przechowuje w archiwum przez 5 lat. Totalna inwigilacja...
Na tej podstawie, refundują danej aptece leki. Aleee, jeśli coś nie gra, mogą w każdym momencie to skontrolować i nie wypłacić pieniędzy za leki, lub nałożyć kary pieniężne na aptekę, łącznie z odsetkami.
A czepiają się wszystkiego. Począwszy od krzywo przybitej pieczątki lekarza, złej daty, złego dawkowania itp.

Kontrole instytucji jakie mogą dotyczyć aptek to :
-NFZ,
-Nadzór farmaceutyczny,
-Sanepid,
-Inspektor Pracy,
-Urząd Skarbowy.

Wielki Brat patrzy...

aptekareczka, która zdecydowanie nie lubi być kontrolowana :)

czwartek, października 24

Miód - płynne złoto

Miodzio, miodek...Niemal wszyscy lubimy miód.
Ale z czym to się je? Z czego to jest?

Przede wszystkim - ta pyszna słodycz, wytwarzana jest przez pszczoły (Apis mellificata).
Zbierają nektar z miododajnych kwiatów ale też z niektórych wydzielin drzew iglastych.
Stąd mamy różne gatunki miodów.
W Polsce miododajny jest m.in. rzepak, koniczyny, gryka, lipa, wrzosy.

Składniki miodu to głównie:
-cukier inwertowany (70-80%), powstaje po przemianach fermentacyjnych przewodu pokarmowego pszczół;
-sacharoza, maltoza;
-kwasy organiczne;
-substancje białkowe;
-barwniki;
-enzymy;
-witaminy A,B,C;
-woda.

Jakie są zdrowotne właściwości miodu?

Powinny go jeść osoby o osłabionym mięśniu sercowym,
dobrze działa na wątrobę, 

stosowany jest w przeziębieniach,

dodaje energii, co ważne dla sportowców i pracujących umysłowo,

jest przy tym wysoce kaloryczny, co może być z kolei minusem dla osób stosujących diety odchudzające,

ma też właściwości antybiotyczne, dlatego można go stosować na rany w postaci plastrów i maści.

Miód odżywia skórę, stosuje się go w kosmetyce. 

Już w starożytnym Egipcie Kleopatra zażywała kąpieli w miodzie i oślim mleku aby zachować piękno
i młodość. Podobnie Poppea - żona cesarza Nerona, robiła sobie okłady na twarz - prototyp maseczek -
z mieszaniny miodu i mleka.

Kosmetyki z miodu są dobre dla cery suchej, odwodnionej, odżywiają skórę i pomagają się jej odnowić, działają przeciwzmarszczkowo.
Znane są obecnie szampony, kremy do rąk, twarzy, czy balsamy dla całego ciała. Nic tylko korzystać z tego smakołyku!

A taka ciekawostka dla dorosłych: miód w starożytności wchodził w skład środków antykoncepcyjnych, ucierało się go razem z korą akacji i daktylami. Hmm tak się po cichu zastanawiam, czy to działało...

aptekareczka

poniedziałek, października 21

Witaminy B5

Witamina B5           Antystressssssowa :)

Była już B1, B2, B3 kolej na B5 - nie pytajcie czemu nie ma B4.

B5- to kwas pantotenowy, zwana też witaminą antystresową - bierze udział w produkcji hormonów antystresowych tzw. steroidów. Jest ważna dla mózgu i nerwów.

Bierze udział w tworzeniu kwasów tłuszczowych, cholesterolu, niektórych hormonów. 

Uczestniczy w syntezie witaminy D i wytwarzaniu przeciwciał
.
Odpowiada też za szybsze gojenie ran i regenerację skóry.

Brak tej witaminy skutkuje apatią, nerwowością, obniżeniem nastroju i brakiem energii.

Jej niedobory powodują: skurcze mięśni, nudności, wypadanie włosów i podatność na infekcje.

Dzienna dawka to 5 mg.

Najlepsze źródła:
soczewica, 
grzyby, 
jaja,
awokado, 
pszenica, 

truskawki, 
dynia, 
groch, 
pomidory,
seler,

cielęcina, wątróbka, pstrąg, flądra, 

W sam raz na jesienne obniżenie nastroju :)
aptekareczka 

piątek, października 18

Pośpiech i pani z różową torebką.


Weszła. Od drzwi się rzuca w oczy. Na ulicy też by się rzucała.
Króciutkie, białe włosy. Zielona kurtka, przykrótkie spodnie i adidasy. Do tego wszystkiego różowa torebka.
Rozgląda się z zaciekawieniem po półkach, podśpiewuje pod nosem jakąś radosną piosenkę. Bardzo grube szkła okularów. Wiek ponad 60 lat.
- "A te gazetki to darmowe są?" Pada pierwsze pytanie.
- Tak, proszę sobie wziąć do poczytania.
- "O jaka fajna apteka. A cukiereczkiem mogę się poczęstować?" (W mojej aptece wystawione są cukierki, dla pacjentów.)
- Proszę.
- "Strasznie mnie kolana bolą, wie pani? Widziałam taki preparat w telewizji reklamują na stawy, kolana. [Tu padła nazwa.] Ma pani?"
- Tak mamy. Kosztuje 110 zł.
-"Ale proszę pani ja mam pieniądze." Popatrzyła na mnie z wyrzutem. "Wezmę." Zaczęła grzebać
w torebce w poszukiwaniu portfela. Wyciągnęła portfel, też mocno kolorowy.
-"Płacę." mówi.

Zapakowałam lek do torebki. Na to wszystko weszła kolejna pacjentka, bardzo nerwowo niemal popycha tamtą przy ladzie, napiera, wręcz jakby chciała przyspieszyć obsługę.
Pani z różową torebką, grzecznie przesunęła się na drugi koniec lady, spojrzawszy kątem oka na tę niecierpliwą. "Proszę, proszę, ja już." - z uśmiechem na twarzy pakowała się do tej różowej torebki.
W międzyczasie pani "pośpieszna" coś kupiła, szybko wyszła.

Pani z różową mówi:
-"Ale się spieszą Ci ludzie. Pchają, popychają, prychają, oddech na moich plecach miała. Jakby mogła to by przeskoczyła. Niech pani powie, gdzie Ci ludzie tak biegną, tak gnają? Skąd ten pośpiech? Przecież mamy czas. Tyle czasu."


Uśmiechnęłam się na te słowa. Ma pani rację. Ciągle gdzieś biegniemy. Zamyśliłam się razem z Nią.

A Ona chodziła sobie po aptece, oglądała mówiła do siebie : "jakie to kolory, jakie to ładne teraz".
- "No może by jakiś lek na to gonienie się przydał. Kapsułka na zatrzymanie czasu. Ludzie już nawet nie widzą jakie to wszystko wokół jest ładne, wszyscy wieją smutkiem, są niegrzeczni. Ech ten pośpiech!"


aptekareczka - na zwolnionych obrotach


środa, października 16

Wchodzi aptekarka do lekarza

Wieczorem, godzina po 18. Ostatni pacjent wszedł.
Pukam. Wchodzę do gabinetu doktora. Czekałam trochę pod drzwiami, grzecznie, żeby ten ostatni pacjent wyszedł.
Młody lekarz, łysiejący w okularach siedzi sobie za biurkiem. Bałagan na tym biurkuuu niemożebny, wszędzie papiery, kartoteki, długopisy.

 -"Dzień dobry - mówię - ostatnia pacjentka do doktora".
  
 - Hmm, nazwisko? pyta, przeszukując biurko w poszukiwaniu kartoteki.
 Podałam nazwisko (przecież i tak nie jestem zarejestrowana, uśmiechnęłam się patrząc jak przeszukuje ten totalny rozgardiasz w lekkim popłochu :)). Usiadłam sobie naprzeciw niego i mówię.

-"Panie doktorze, w zasadzie to ja jestem z inną sprawą. Receptę przyszłam poprawić."
Podałam mu receptę.
-"Tutaj, jakby pan napisał dawkowanie przy tym leku."

A on, wczytuje się pilnie w tę receptę...wczytuje się...wczytuje w końcu pyta:
- A co ja tu w ogóle napisałem...??
- Przeliterować panu?
- I taką długą nazwę? sam to wymyśliłem? 
...

Taaaa ;)

aptekareczka

poniedziałek, października 14

Czosnek (Alli sativi) - dobry na wszystko?


Czosnek pochodzi ze Wschodu - z Indii, Afganistanu. Pierwsze zastosowanie miał już w starożytnym Egipcie, podawano go robotnikom przy budowie piramid dla ochrony przed chorobami.
Swoją drogą Ci Egipcjanie, to bardzo mądry naród był. Pionierzy m.in.: medycyny, architektury, manipulacji...

Sam czosnek, jak wyliczono posiada ponad 100 właściwości leczniczych.

Arabowie używali go do leczenia ran i owrzodzeń.

W starohinduskich przepisach był stosowany jako środek podniecający...
(I w tym przypadku moja wyobraźnia jest bardzoo ograniczona, czosnek afrodyzjakiem?)

Przed erą antybiotyków był stosowany w chorobach zakaźnych tj, cholera, dżuma, grypa.

Miał też, wg ludowych wierzeń moce tajemne: 

-podwieszany nad drzwiami - odstraszał choroby, 
-dodawany do napojów - strzegł od nieprzyjaciół, a liczba główek czosnku oznaczała liczbę wrogów. :)

Czosnek największą moc leczniczą ma jesienią, wtedy też powinno się go zbierać (wrzesień/ październik) Najważniejszą substancją o tak silnym, specyficznym zapachu jest związek siarkowy zwany allicyną.
Ma też witaminy z grupy B, w tym najwięcej B1.

Czosnek ma szerokie zastosowanie, działa:
  • bakteriobójczo,
  • na drożdże, grzyby i wirusy,
  • w przewodzie pokarmowym: zwiększa wydzielanie soków trawiennych,
  • pobudza wytwarzanie żółci,
  • zabija pasożyty od owsika, glisty po tasiemca - dlatego tak duże jest zastosowanie czosnku na Bliskim i Dalekim Wschodzie,
  • ułatwia odkrztuszanie,
  • zmniejsza stan zapalny gardła, pomaga przy leczeniu anginy,
  • często stosowany przy przeziębianiach,
  • obniża ciśnienie krwi, cholesterol,
  • działa moczopędnie,
  • zmniejsza stan zapalny stawów.
Czosnek może tez szkodzić. Źle działa na wątrobę, nie powinny go jeść osoby z wrażliwym żołądkiem i jelitami, powinny go też unikać osoby uczulone m.in. na siarkę.
Niektórzy są tak przesiąknięci czosnkiem, że gdyby stanął obok nich wampir - to sam by się kołkiem osinowym przebił w akcie desperacji.

Można ten "zapach" przecież jakoś zneutralizować, np.: zieloną pietruszką czy cytryną lub liśćmi selera 
i estragonu.

Niektóre preparaty z czosnkiem : Perełki czosnkowe, Czosnek w kapsułkach, Alliofil (tabl.), Prenalen w syropie (dla kobiet w ciąży i karmiących).
Ale i tak najzdrowszy jest ten stosowany na surowo (niestety ;))
Przy przeziębieniu można babciną zrobić miksturę, czyli: 1-2 ząbek czosnku drobno posiekać lub przecisnąć przez praskę, zalać szklanką gorącego mleka, dodać 1 łyżeczkę miodu. Wypić przed snem.

Przepis na grzaneczki z czosnkiem:
Świeże ząbki czosnku utrzeć na miazgę, dodać zszatkowane drobniutko liście pietruszki i selera, łyżkę masła i wymieszać.
W międzyczasie upiec grzaneczki  z chleba lub bułki w piekarniku i posmarować taką pastą.

Ale uwaga!!! Jeśli macie w domu wampira lub czarownicę, można ich tym otruć!

aptekareczka

niedziela, października 13

Aptekarka na niedzielę :)

Niedziela.
To dłuższe spanie, rodzinne obiady, odwiedziny, spotkania, leniuchowanie, spacerowanie...
Pranie fartucha i prasowanie na ostatnią chwilę, tak po 22, żeby odwlec pracę :). Nie raz zdarzało mi się prasowanie tego białego kitla i w poniedziałek - tuż przed wyjściem, a jakże!

Kiedyś nie lubiłam niedziel. Wydawały mi się nudne, teraz doceniam - to taki dzień luzowania. Wszystko wolniej płynie, nie trzeba wstawać skoro świt, spieszyć się do szkoły, pracy, wszyscy są jacyś mniej spięci, dzień jest dłuższy.

Niedzielne odwiedziny u dziadków. "Wsi spokojna wsi wesoła..." Dziadki niemłode, babcia po 80 a dziadek jak zawsze z dowcipem mówi: "ja to mam tylko 7 lat! - do setki."

Babcia dziś "melancholijna", zamyślona i mówi: "A wiesz, ja to już się do niczego nie nadaje. No i już prawie w ogóle nie widzę, wiesz ta zaćma a operacja nic nie dała."

-"Babciu, widzieć nie widzisz, ale za to słyszyyysz dobrze! Tak, więc Filka (tak ma na imię), Ty nie dziwacz. Pomyśl, że tym życiu i tak się napatrzyłaś na różne rzeczy. Dobrze, że jesteś z nami i się dobrze trzymasz i najważniejsze: kumasz, co ja do Ciebie mówię. Próbowałam Ją tym rozśmieszyć jakoś. Naprawdę z Tobą jeszcze całkiem spoko. Do nietoperza Ci daleko a wiesz jak z nietoperzami?? Nie widzi, nie słyszy a wszystkiego się czepia. A ty proszę: tyle, że nie widzisz...poza tym wszystko 
z Tobą jest dobrze!"

Zaśmiała się głośno i mówi: "Oj dziecko, Ty nie zapominaj o nas. A przyjeżdżaj!..."

aptekareczka

czwartek, października 10

Incognito...

Wróciłam do domu późno. Tzw. ciężki dzień w pracy...Pacjenci tacy wyjątkowo marudni, cały dzień nic nie jadłam. Nogi od dreptania bolą.

W domu pusto, w lodówce też, zakupy nie zrobione.

Mam taką swoją ulubioną knajpeczkę, gotują jak w domu. Czasem coś "na wynos" do pracy zamawiam.

Dzwonię. Godzina 19:00. Odbiera sympatyczny męski głos: "X słucham"?

- Dobry wieczór, chciałam coś zamówić, macie jeszcze tego placka po węgiersku?
- Tak, jasne.
- Super, to proszę mi przywieść na adres: xxxx 67.
- Eee, gdzie? A to nie pani z apteki?? Zdziwienie w głosie.
- Ano, to ja. Skąd...
- Poznałeeeem. - Niemal widać uśmiech do słuchawki.

Urok małych miasteczek. :)

aptekarka incognito


środa, października 9

Śliwki.

Moja stała klientka pani W, z samego już raniutka wkracza do apteki.

"Dzień dobry. Pierwszy klient dziś." (zresztą nie tylko dziś...:))
Różnica między klientem a pacjentem jest wg mnie taka, że pacjent jest chory i potrzebuje leków dla powrotu do zdrowia.
A klient - od leków się uzależnia i jest niemal codziennie w aptece.

-"Dzień dobry, ja wiem, że pani lubi śliwki. Przyniosę później reklamóweczkę, ciasto pani sobie upiecze.
A teraz poproszę 2
walerianki*... Pieniążki też przyniosę później...(w mojej głowie chmurka: z napisem "wiedziałam, że nic bezinteresownego...") jak będę z działki wracała. Pani wie, taka ładna pogoda, coś trzeba będzie robić na tej działeczce." Uśmiecha się chowając szybciutko zakupy drżącymi rękami. Już o tak wczesnej porze - 8 rano - można wyczuć delikatną woń pochodzenia etanolowego.
Żal mi kobiety, wszyscy udajemy, że nikt nie wie o co chodzi - a tu niestety trzeba nazywać rzeczy po imieniu. Nałóg.
Naprawdę fajna babka, poczucie humoru, inteligencja nieprzeciętna. Cóż... 

* Tinctura waleriana,(nalewka walerianowa na spirytusie 40%), 
** Waleriana, inaczej kozłek lekarski, to roślina, która
- ma właściwości uspokajające, działa na układ nerwowy. 
- pomaga także przy niepokoju, palpitacji serca, bezsenności.
Nie należy stosować łącznie z alkoholem. Po zażyciu należy uważać, gdyż może powodować osłabienie refleksu, zdolność postrzegania.

Śliwki faktycznie przyniosła, pieniążki będą jednak trochę później...

Upiekłam ciasto z tych śliwek.
Przepis bardzo prosty, bo za inne się nie biorę. Ma być prosto i smacznie.

1 margaryna
3 szkl. mąki
1 szkl. cukru
2 żółtka, 1 jajo całe,
1 łyżeczka proszku do pieczenia.
1 łyżka gęstej śmietany
śliwki - ile wlezie na blachę

Wszystko (bez śliwek) ładnie, poszatkować nożem, potem rączkami ciasto ładnie wyrobić. Trochę się przy tym oczywiście pobabrać można...
Wstawiłam do lodówki na godzinę.
Potem ciasto rozwałkować, to znaczy starać się rozwałkować, bo nie będzie tak łatwo i wyłożyć na blachę.
Ja sobie wykładam na taką okrągłą formę do tarty.

Na ciasto wykładam śliwki - ile się zmieści, byle gęsto i posypać je cukrem waniliowym.

Z 2 białek, które powinny zostać po jajkach, ubiłam pianę z cukrem i wyłożyłam na śliweczki. Można też zrobić kruszonkę...Ale poszłam na łatwiznę i przyznam, że za to wyszła taka fajna bezowata słodycz na tych śliweczkach.
Piec wszystko w temp. 180 stopni C, czas do godziny. Czas podany przez przepis i tak nie jest adekwatny do czasu pieczenia w moim piekarniku, wiec po prostu sobie to ciasto podglądam i jak jest zarumienione to wyłączam. Orientacyjnie wynosi koło 1 godziny.

Kawał tego ciasta odkroiłam i wprosiłam się do znajomych na kawę...:)

Smacznego,
aptekareczka

poniedziałek, października 7

Troskliwy mąż

Fakt z dziś 
Troskliwy mąż....;)

- Dzień dobry. Pani da coś szybciutko na poparzenie.
- A to świeże poparzenie? Pytam
- Tak, tak. Żona obiad gotuje, wrzątek sobie wylała na rękę. Pani da coś - żeby natychmiast pomogło! Teraz rękę pod wodą trzyma i nie ma jak tego obiadu skończyć. A tak, to zaraz jej coś zawiozę, niech już skończy wreszcie, bo ja głodny jestem.


No i jak tu ich nie kochać ? :)


aptekareczka 


niedziela, października 6

Witamina C.

Czas i to dosłownie! - na witaminę C. Jesienna pora jej sprzyja. 

Inaczej to kwas askorbinowy. Wykryto ją stosunkowo niedawno, bo w 1933 r. Dokonał tego Węgier wyodrębniając ją ze sproszkowanej papryki (A. Szent-Gyorgyi, za co nagrodzono go Nagrodą Nobla).

Podstawowym naturalnym źródłem tej witaminy są warzywa i owoce.

Najwięcej witaminy C mają:

papryka, 
czarna porzeczka, dzika róża, bez czarny,
chrzan, koperek, cebula, 
zielenina w tym pietruszka, 
brokuły, kalafior, pomidory, groch
owoce cytrusowe, jabłka,
zimą czerpiemy ją z ziemniaków, kiszonej i białej kapusty, czosnku, suszonych owoców.

Witamina C ułatwia przyswajanie żelaza!


WIT C + WIT E = SILNY PRZECIWUTLENIACZ (czyli blokowanie powstawania substancji rakotwórczych.)

WIT C + WIT B (kompleks) = ENERGIA

Sama witamina C:
  • poprawia elastyczność naczyń krwionośnych,
  • uczestniczy w budowie kolagenu, który jak wiemy jest budulcem stawów, skóry, kości, zębów
    i naczyń krwionośnych,
  • poprawia elastyczność naczyń,
  • wspomaga produkcję hormonów antystresowych,
  • poprawia odporność i pomaga zwalczyć infekcje.
Niszczy ją alkohol, papierosy, stres, smażone mięsne potrawy,

Dzienne zapotrzebowanie to ok. 70 mg. 

Jej nadmiar wydalany jest z moczem. Jednorazowo można przyjąć nawet do 1000mg/dobę. Przy czym jej duże dawki działają właśnie moczopędnie. Ale też ma działanie zakwaszające organizm.



Na jej niedobór mogą wskazywać:
częste infekcje,
  siniaki,
    krwawienie z dziąseł,
      krwotoki z nosa,
        wolno gojące się rany
           krosty na skórze.

Choroba wywołana niedoborem witaminy C to szkorbut

 


DZIECI A WITAMINA C

U dzieci do 3 roku życia niemal wszechobecna witamina C powinna być dostarczana z pokarmem. Jej dodatkowe podawanie powinno się skonsultować z lekarzem.

Dzieci do 6 miesiąca życia potrzebują dziennie 25 mg witaminy C, a już w litrze mleka matki jest jej
ok. 40 mg.
Jej niedobór dotyczy więc raczej dzieci karmionych sztucznymi mlekami, chociaż w nich także jest są odpowiednie witaminy potrzebne maluszkom.

Dla dzieci, preparaty z witaminą C to m.in.: Cebion w kroplach, Juvit C w kroplach.

piątek, października 4

Szaro - biały jeleń.

Mój kolega, też aptekarz opowiada mi dziś historię...

"Wiesz ostatnio przychodzi gość i chce kupić szare mydło. No to podałem mu to mydło. Gość patrzy i mówi:

- << Pan mi dał mydło białe, a ja mówiłem wyraźnie, że chce szare. >>

 - "Proszę pana - tłumaczy mu ten kolega - to jest właśnie szare mydło.Wprawdzie jest białe i nazywa się "Biały jeleń", ale generalnie jest szare. 

- << To dlaczego jest białe? >>

- Wie pan to jest tak, mydło szare to nazwa potoczna - to takie mydło przeciwbakteryjne, nie powoduje uczuleń. W efekcie końcowym produkcji jest białe, chociaż dalej jest to szare mydło.

- << No paaanieee! To ja nie chce takiego mydła, ma być szare i już! Co mi pan wciskasz? To ja se poszukam gdzie indziej to mydło. >> Wyszedł z urażoną miną."

Kolega miny też nie miał zbyt mądrej przy tym wszystkim, kiedy sobie uświadomił komizm sytuacji.

Śmiałam się chwilę. Po chwili zastanowienia mówię: "hmm...w sumie, to mydło faktycznie mogłoby się nazywać: "Szary jeleń", no nie? "

-"No...., rzeczywiście."

"I facet byłby zadowolony i my byśmy nie musieli tłumaczyć, że szare mydło w rzeczywistości jest białe a nie szare. Patrz jeden ruch marketingowy i jak można ułatwiać sobie życie. I ty nie robisz z siebie idioty i gość nie musi słuchać zbędnych tłumaczeń o procesie wytwarzania szaro-białego mydła " :)

I dziwić się tu potem ludziom, że potrafią się zakręcić i "że nam nikt nie udowodni, że czarne jest czarne - a białe jest białe..."  Albo odwrotnie... ;)

P.S. Dla wtajemniczonych, jelenie tak naprawdę są szare - w zimowej porze, a w letniej - rudawe.
Taka dygresja z obserwacji przyrodniczych...

Mydło szare ma swoje zalety. Nie powoduje uczuleń, wysypek, może być stosowane do prania ciuszków dla niemowlaków. Nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych dlatego mogą być polecane alergikom.

Stosuje się je także przy leczeniu np.: dokuczliwego zastrzału palca. (Kiedy w okolicach paznokcia podchodzi ropa, należy go wymoczyć w gorącej wodzie z mydlinami szarego mydła. Potem posmarować maścią antybiotykową. Szybciej się goi.)
Są też szare mydła zawierające dodatek srebra, który ma działanie przeciwbakteryjne np: Mydło naturalne.

aptekareczka

środa, października 2

Uwaga na głowę kochany, bo lecą z drzewa kasztany! ;)

Sezon na kasztany się zaczął już na całego.

Najlepsze ponoć rosną na placu Pigall, ale naszym polskim absolutnie niczego nie brakuje.

Te zbierane przez nas często, błyszczące - chronione przez kolczastą osłonę "kulki", zmniejszają dolegliwości reumatyczne i są dobre w neutralizowaniu promieniowania podziemnych cieków wodnych.

Można świeże kasztany umieścić pod łóżkiem na którym śpimy (tak z kilkanaście sztuk), luzem lub do woreczków. Taką to już metodę stosowały nasze prababcie. Przy czym kasztany należy co roku wymieniać. Ponoć działa, lepiej się śpi.

Jak kasztanowiec - bo taka jest właściwa nazwa drzewa - wygląda, każdy wie. Ale może nie każdy wie, że jest on stosowany w lecznictwie, a głównie jego biało kwitnąca odmiana.

Surowcem leczniczym jest:

  • Kora (Cortex), zdejmowana wiosną z młodych, zdrowych gałązek;
  • Kwiat (Flos), obrywany ze ścinanego w czerwcu całego kwiatostanu; 
  • niedojrzałe owoce (Fructus), zrywane w końcu lipca, przerabiane na wyciąg;
  • nasiona (Semen), zbierane jesienią.

Najważniejszym pozyskiwanym składnikiem jest escyna. Znajdziemy ją m.in. w wielu kremach, żelach ale też i tabletkach.
Escyna ma za zadanie uszczelniać naczynia krwionośne, zmniejsza ich nadmierną kruchość, poprawia elastyczność naczyń i ponadto wzmacnia ogólną odporność.
Często stosowana przy żylakach kończyn i hemoroidach, działa też przeciwzapalnie, przeciw obrzękom
i siniakom.

Składniki pozyskiwane z kasztanowca znajdziemy ( w tym escynę, trokserutynę) :

w kosmetykach do cery naczynkowej,
w lekach uodparniających, (Rutinoscorbin, Cerutin, Ceruvit (syrop dla dzieci, Rutinacea,(tabl., syrop dla dzieci) Ascorutical),
w lekach poprawiających ukrwienie ( Venescin, Esceven, Vitaleg, Detramax),
w lekach na hemoroidy (Aesculan maść, Hemorol czopki),
w lekach przeciwzakrzepowych (Intarctum Hippocastani (płyn), Venoruton (płyn), Aescin (maść, tabl.), Troxerutin i inne).

Zbierać kasztany i pod łóżko!!
aptekareczka