piątek, lutego 20

Cie choroba!

Przez ostatnie 4 miesiące prowadziłam bardzo intensywny tryb życia. Praca od rana do wieczora, w weekendy wyjazdy. Eksploatacja organizmu na wysokim poziomie tak umysłowym jak i fizycznym.
I co? I zemściło się...
Od 4 dni leże plackiem w łóżku, z nosa cieknie woda, łzy z oczu, gardło boli, dreszcze telepią, poty oblewają, help!!.

Tak, ja aptekareczka padłam na polu bitwy.
Opuściłam nawet moje stanowisko pracy, ku "szczerej uciesze" szefa ;). Tylko pozostaje mi sobie wyobrazić, co tam gada pod nosem do pacjentów i do siebie, w tych jakże pięknych dla niego okolicznościach obsługi...Tym bardziej, że panuje jakaś cholerna epidemia albo jak to nie nazwać, skoro przychodnie w całej Polsce zawalone chorymi ludźmi a i w aptekach oblegają lady.
Mimo przyjmowania licznych leków : 
- antybiotyk - bo angina i zatoki, 
- rozgrzewacze typu Fervex, Vicks, bo mnie telepie i z nosa cieknie,
- Rutinoscorbin, bo szybciej ma przejść katar i podnieść odporność;
- osłona do antybiotyku, bo i biegunka zaatakowała;
- coś do ssania na ból gardła,
- miód do herbaty dla odporności i wzmocnienia.
Słowem zaopatrzona jestem po uszy, które wystają spod kołdry i co?
I szczerze powiem dawnoo mnie tak nie siekło, i dawno mnie tak długo nie trzymało.

Ale już opowiadam dlaczego. Organizm przeciążony, mało odpoczynku, praca z chorymi ludźmi, którzy na Ciebie kaszlą, plują, kichają, różne bakterie i wirusy wysyłają w moją stronę (bo w mojej aptece brak szyby - o zgrozo!! więc wszystko to przyjmuję na małą klatę...)
Zostaje więc nieco spasować i poleżeć, wygrzać się, zregenerować siły w sposób naturalny, tak jak to niegdyś bywało, gdy apteki nie dysponowały lekami na wszystko a potrzeba było chwilę czasu :).

aptekareczka