piątek, sierpnia 30

Świr na drodze. Aptekarka w podróży odc. 2

Wjazd na autostradę.
 Podjechałam za daleko maszyny biletowej, otwieram szybkę, na oko widać, że zdecydowanie za daleko,
a że rączki ciut za krótkie, Oki  no cóż zda….

- Jakżeś kur… zajechała!! Głupa piz… no, jak kur…!!!

Słyszę za sobą, a w lusterku widzę „sympatycznego” - coś a’ la James Dean, przystojnego blondyna  
w wozie dostawczym o fantastycznie brzmiącym, donośnym głosie. No, jakby ze mną w aucie siedział tak się darł. Myślę: "spadaj pacanie".

Odpięłam pasy. Otworzyłam drzwi, nie będę się chamem przejmować, wystawiłam jedną nóżkę, potem drugą, hops nacisnęłam guziczek, bilecik wyjechał. Wyciągnęłam bilecik, wsiadłam do auta, zapięłam pasy
i jazda.

- Jedź, kur... jedź, jedź!!!Jedź, jedź…- Koleś mi krzyczy uprzejmie na do widzenia. Mało mu piana z pyska nie wycieknie.

Wjeżdżam na autostradę z pasa zanikającego, auta pędzą, patrzę w lusterka.

I jak mi klakson w ucho nie wpadanie znienacka. I trąbi i trąbi, "co się dzieje?"
TYP z dostawczego na ogonie mi siedzi i jakby mógł, to z chęcią by mnie chyba wepchnął pod nadjeżdżające auta. Widzę w lusterku, że go mam na zderzaku. Pomyślałam, co pomyślałam...

Wjeżdżam, a TEN mnie wyprzedza, zwalnia na wysokości kabiny kierowcy i widzę kątem oka, coś tam ryczy. Wystawiłam więc lewą rękę i uniosłam palec środkowy mówiąc „fu.. you”.
Uśmiechnęłam się "uprzejmie". Wyprzedził mnie w takim nerwowym manewrze, że cała paka dostawczego zaczęła się przechylać na lewo, autem zarzuciło a rozpędzony za nim audi 7, wyprzedzając GO mało się nie znalazł na barierce rozdzielającej oba pasy autostrady.

Pomyślałam tylko: przez takich nerwowych, niewyrozumiałych świrów, ludzie giną. 

Dla porównania, wracam tą samą autostradą, dwa dni później. Korki, duży ruch, stoimy przed tymi maszynami. Pan przede mną, za daleko podjechał… Też… I raz próbuje, i drugi, i nie dostaje…
W końcu po kilkunastu próbach, udało mu się nacisnąć przycisk… A teraz, wyciągnij tu bilet, który za cholerę nie chce się dać złapać. Trwało to ok. 3 minuty, zanim go wyrwał z paszczy automatu. Zaczęłam się śmiać, widzę gość za mną również, panu przede mną wreszcie się udało! Przeprosił nas gestem dłoni…
Można normalnie...
Na uspokojenie polecam ziołowe leki, które nie powodują senności i zaburzeń koncentracji a pomogą się wyciszyć, Czasami, po prostu tego nam potrzeba. Każdemu się zdarza cięższy dzień…
Nie trzeba się wyżywać po INNYCH. 

Kalms, Valused, Tabletki na uspokojenie, Nervomix, Doppelherz na uspokojenie, Pastylki meliski, Melisa, Waleriana, itp.


A jeśli już nie prowadzimy, to możemy się napić piwa, które zawiera chmiel o właściwościach uspokajających właśnie :)


 
Bezpiecznej jazdy, no  i jak najmniej świrów na drogach  :)

aptekareczka

środa, sierpnia 28

Chrypka i milcząca żona

Wpada do apteki klient i od progu już woła:
- Pani, żona mi zaniemówiła. W sumie to się cieszę, bo nie marudzi. Ale na dłuższą metę-za cicho w tym domu. Daj pani coś na chrypkę. Jak się jej coś pytam - cisza. Coś zagaduje - cisza. Jak tak w ogóle ma nie ględzić, to już zupełnie nuda. Widzi pani - źle jak gada, ale już najgorzej - jak nie gada.

-Dobrze już coś panu podaję, pastylki do ssania, nawilżają gardło i powlekają przy tym, bo mają prawoślaz.
- Dawaj pani, jak nie pomogą to wrócę. Chociaż, to wie pani żony wina. Bo zaczęła pryskać taki silny środek przeciwgrzybiczy i chyba się nawdychała. Kobiety!!. Mówiłem, że zrobię ale nieee. Ona sama musiała, bo ja niby zanim się do tego zrobię to ona skończy 3 razy. No i pokarało!

Tak, konkluzje mogą być dwie:

1) Mężczyźni, że tak niby narzekają na te swoje kobiety: że za głośna, że rządzi, że gada, że czasem nie poradna a z drugiej strony, taka niby Zosia samosia, że marudna...ale w gruncie rzeczy, właśnie za to je kochają i się o nie troszczą.

2) Kobiety z kolei zawsze muszą same się zabrać do "męskich" robót, bo rzekomo zrobią to szybciej, lepiej, bo ON się wlecze, bo zanim ON to zrobi, nie ma czasu itd. A skutki potem są różne. Albo coś taka pani popsuje przy takich pracach, albo sobie krzywdę zrobi albo zacznie i utknie w połowie bo nie wie jak skończyć lub sił jej brak...;)
...
A na chrypkę i suche gardło

-najlepiej kupować leki zawierające substancje, które wywołują zwiększanie wydzielania śliny i powlekają gardło - śluzowe np. prawoślaz, malwa. porost islandzki, podbiał lub laktoferynę.
( m.in Isla, Vocaler, Tymianek i podbiał, Gardlox, Natursept, )
Jeśli chrypka się długo utrzymuje, można spróbować popijać len, który także tworzy ochronną powłokę
śluzową. Wystarczy kupić len mielony rozpuścić łyżeczkę w szklance z ciepłą wodą - powstanie lekko mętna i żelatynowa substancja do wypicia o neutralnym smaku i gotowe.

aptekareczka

niedziela, sierpnia 25

Z cyklu aptekarka w podróży. Państowowa komunikacja...

Krótka historia o tym, jak to z małego miasta powiatowego, z 24 tysiącami mieszkańców, dostać się komunikacją państwową do dużego miasta typu Wrocław. W wakacyjny miesiąc sierpień, w piątkowe słoneczne popołudnie, na uroczy weekend z przyjaciółmi.

Przystanek PKS w moim mieście. Chciałam wybrać się do Wrocławia na weekend.
Sprawdziłam w necie, że wyjazd o 17:15. U celu będę o 19:50 - w sam raz. O 22:00 zaczyna się maraton filmowy Woody'ego Allena w kinie z najnowszym filmem: Blue Jasmine

Przystanek, widzę parę osób już stoi. Sprawdzam na rozkładzie, na stanowisku numer 1 - nie ma takiego kursu, idę sprawdzić dalej. Jest na czwórce. Dwie panie o czymś dyskutują. Coś mnie podkusiło i pytam:
- Nie wiecie panie, czy to właśnie stąd jedzie autobus do Wrocławia?
- Nie. - Słyszę w odpowiedzi.
- Hm, nie jedzie?, czy nie wiecie czy jedzie? pytam.
- Nie jedzie. Tamta młodzież na przystanku numer 1 też chce do Wrocławia, niech ich się pani zapyta jak się dostaną.
Podchodzę więc do nich i pytam: Cześć, wy też do Wrocławia? 
- O, a pani też jedzie?, hehehehe.
- No, już raczej nie, jak zdążyłam się zorientować...- Lekko poirytowana idę do pana w informacji. 
-Proszę mi powiedzieć jak mam dojechać do Wrocławia?
- A co, teraz pani chce jechać? O tej porze?! Wymachuje do mnie rękami zdziwiony.
- Tak, teraz. Na waszej stronie jest informacja, że autobus odjeżdża o 17:15. A właśnie się dowiedziałam, że nie jedzie. Więc?
- No, nie jedzie.
- Yhm, to może mi pan powiedzieć łaskawie, co teraz mam zrobić?
- Nic, żaden już nie jedzie.
- Chce mi pan powiedzieć, że XXI wiek, miasto powiatowe i nie ma połączenia do Wrocławia w weekend? Czemu sobie strony nie aktualizujecie w takim razie?
- Pani pewnie oznaczeń nie przeczytała, że w wakacje nie jeżdżą.
- Pan chyba żartuje? Ja i 6 innych osób nie potrafimy odczytywać oznaczeń? Może byście zaczęli od rzetelnej informacji? 
 Nie miał już argumentów
Ja zresztą też...

Ale jak twierdzi Woody:  "Życie jest za krótkie, żeby tra­cić je na dys­kusje o życiu. Lepiej je przeżyć".  

aptekareczka 

P.S.1. Do Wrocławia dotarłam...(też z przebojami). 
P.S.2. Weekend się udał :)
P.S.3. Cate Blanchett - mistrzyni roli.

 

czwartek, sierpnia 22

Kawa - pić czy nie?

Czas na popołudniową kawkę. Pupa na kanapie, nóżki na stole, świeża, gorąca, kawa, w dużym kubku.
Czarna, bez cukru, koniecznie parzona, może być z odrobiną mleka - chociaż ponoć to niezdrowe, ale jakie smaczne. Pycha. I łyk i uśmiech i drugi łyk...


Ma specyficzny smak i piękny aromat a przy tym relaksuje, pobudza, wprawia w ożywienie.

Ma to związek z kofeiną. Oprócz kawy występuje w ponad 63 gatunkach roślin m.in. w liściach herbaty, owocach guarany, nasionach kakaowca i orzeszków koli.

Ma też zastosowanie w lekach, napojach energetyzujących, kosmetykach.

A jak działa na nasz organizm ??

-POBUDZA I ZWIĘKSZA AKTYWNOŚĆ, ZNOSI ZMĘCZENIE.

Wszystko zależy od pobranej dawki. W dawkach od 100-600 mg

- PRZYSPIESZA TOK MYŚLI,

- POBUDZA UKŁAD NERWOWY, SKRACA ANALIZĘ MYŚLI, 

 -DZIAŁA MOTYWUJĄCO I ZWIĘKSZA SPOSTRZEGAWCZOŚĆ - stąd jej zastosowanie w napojach energetyzujących i lekach pobudzających koncentrację i pamięć.

-POBUDZA OŚRODKI WEGETATYWNE CZYLI: oddechowy, naczynioruchowy, zwiększa wydzielanie neuroprzekaźników, co powoduje ożywienie i lepszą pracę mózgu i organizmu.

NIE MA JEDNAK SAMYCH ZALET BO W WIĘKSZYCH DAWKACH MOŻE DZIAŁAĆ ODWROTNIE.

Już powyżej 2 gramów powoduje: bezsenność, drżenie mięśni, zaburzenia układu sercowo naczyniowego, może nawet upośledzać koordynację ruchową i zaburzenia oddechu.
Można ją przedawkować, odczuwając przy tym nerwowość, lęk i pogorszenie nastroju.

Zatem wszystkow umiarze :) - jak zwykle zresztą.

Najnowsze badania pokazują, że picie kawy zmniejsza ryzyko zachorowań na choroby typu Alzheimera i Parkinsona.

Jednak kofeina może uzależniać, a jej odstawienie przynosi efekty jak po nałogach innego typu.

Połączenie kofeiny i alkoholu, czyli np.: częste drinki z "colą", zwiększają stopień upojenia alkoholowego i zmniejszają czas reakcji.

Kofeina działa też moczopędnie, przy dużych ilościach wypijanej kawy częściej biegamy do WC, co za tym idzie wypłukujemy z siebie toksyny ale i minerały. Dlatego w reklamach, tak często proponuje się preparaty magnezowe, które mają uzupełnić te pierwiastki.

Nie przeszkadza to nic a nic w piciu kawy i herbaty czy innych napojów kofeinowych. Obecnie spożycie kofeiny to około 120 000 ton rocznie.

Gatunków i rodzajów kawy też jest niemało. Miejsca do jej picia - kawiarnie, kawiarenki, tralalala,  mają do zaoferowania pyszne dodatki, cynamony, ciasteczka, atrakcyjne przybrania i kawowe malowidła w filiżance. 

Osobiście uwielbiam przyrządzaną mi przez Kogoś poranną kawę - jest najpyszniejsza, o śniadaniu nie wspominam ;)

Smacznego - aptekareczka

poniedziałek, sierpnia 19

Pani w bordowym płaszczu

Jak ładnie wytłumaczyć o co chodzi.
Moja koleżanka  Basia, ma niesamowity dar opisywania ludzi, robi to bardzo szczegółowo. Zwłaszcza wtedy, kiedy chce mi o kimś koniecznie przypomnieć, bo jak twierdzi: „Ty na pewno będziesz wiedzieć o kogo chodzi”. (Mam dobra pamięć do ludzi, nazwisk i sytuacji przynajmniej na razie).


I tak na przykład Basia mówi:
1).Wiesz co, po południu przyjdzie taka pani, wiesz która, ta co miała operacje na hemoroidy”.


Hitem była jednak pani w bordowym płaszczu: 

2). Słuchaj, była taka pani, nie pamiętam nazwiska ale ty będziesz wiedzieć - miała źle wypisaną receptę...musiałam ją odesłać. Ty na pewno będziesz wiedzieć jak ona się nazywa. Taka smutna, w bordowym płaszczu.
- Hmmm, smutna, w bordowym płaszczu powiadasz, i już uśmiecham się kącikiem ust….(no, akurat na to w co jest kto ubrany, to nie zwracam uwagi). Jedyna babcia na świecie smutna i jedyna, która ma bordo płaszcz ;)
-Wiesz, taka z trwałą na włosach, tak cichutko mówi. Basia nie daje za wygraną, a potrafi tłumaczyć do upadłego…
- Nie kojarzę, a cos więcej…?
-Miała receptę ze szpitala na atenolol
- Yhm no tak, to wiele wyjaśnia… mówię z przekąsem
- Tak wolniutko chodzi… Patrzę na nią i mówię - aha - nie mogę się powstrzymać i w tym momencie wybuchamy obie śmiechem na głos.  

 
Nawiązując do tej scenki, skojarzyła mi się ze skeczem kabaretu Pirania...
                   

    

środa, sierpnia 14

Coś na zaparcie.

Zaparcie to temat nie do żartów. Prawidłowa przemiana materii jest dla zdrowia organizmu niezbędna. Zapewnia oczyszczenie z toksyn, resztek pokarmowych. 
Zaparcie może być przypadkowe, spowodowane np. nieprawidłowym odżywianiem, po stanach operacyjnych, czy lekkich zaburzeniach trawiennych. ustępuje po podaniu lekkich środków przeczyszczających np.: syrop: Lactulosum, Duphalac, Alvia na zaparcia.

Zaparcie jest też przewlekłe, nawykowe wywołane zaburzeniami jelit, związane z wiekiem tzw. atonią jelit albo tez złym odżywianiem lub nadużywaniem środków przeczyszczających. 

Nadużywanie środków przeczyszczających powoduje rozleniwienie jelit i spowolnienie tzw. ruchów robaczkowych co daje w efekcie zaparcie. I koło się zamyka.

Surowce ziół stosowane przy zaparciach to:
- kora kruszyny - cortex frangulae,
- aloe - aloes,
- korzeń rzewienia - radix rhei,
- lubczyk - radix levistici
- liść senesu folium sennae,

Preparaty gotowe:
Alax, Radirex, Tabulette laxantes, Sollievo, Xenna, Regulax, herbaty: Normosan, Liść Senesu, Olej rycynowy, parafina ciekła, czopki Laxol, czopki glicerynowe, lewatywa : Rectanal, Enema.

Ważne jest po prostu odżywianie, przyjmowanie większej ilości płynów, odpowiednich przypraw do ciężkostrawnych potraw typy kminek, koper, papryka, kofeina.
 Duże znaczenie ma wprowadzenie do diety błonnika w postaci musli, otrąb pszennych, owoców i warzyw.
ale przy tym więcej picia w ciągu dnia.

Dobrze zjeść suszone, wędzone śliwki.

Bardzo ważny jest ruch!!

P.S. A propos z życia wzięte...
Mała, słuchaj dziecko, daj mi coś na zaparcie byle nie z senesem. Mało bym własnej matki nie wykończyła! Opowiada mi Mania.

A co się stało? pytam.

Wiesz, wszyscy chwalą tak ten senes, że dobrze działa, że łagodny, itd. No to, kupiłam mamie herbatę, kazałam zaparzyć i pojechałam do siebie do domu. Po kilku godzinach dzwoni, głos słaby i mówi, że się źle czuje. 
Ale ona się codziennie źle czuje! i codziennie marudzi! Myślę sobie: stara śpiewka…,więc mówię do niej: Mamo, przyjadę jutro rano, to zobaczymy, połóż się teraz i odpoczywaj.

Przyjeżdżam rano, patrzę, ona blado zielona, co chwile do toalety gania, mało muszli nie rozsadzi. Odwodniona po całej nocy…Okazało się, że to po tym senesie tak ją pogoniło…Chyba uczulona jest po prostu. Ty wiesz jak się wystraszyłam? Bym na sumieniu ją jeszcze miała.

P.S. Senes działa przeczyszczająco.
aptekareczka

piątek, sierpnia 9

Zaproszenie na kawe

Tak. W aptece też się zdarzają...flirciki z kawą w tle :)

Pan dostawca numer 1- Adam. Zaczęło się niewinnie. Jakoś ponad rok temu zmienił się kierowca u jednego z hurtowników. Zamiast sympatycznego dziadka - pana Józka - na, hmm gadatliwego lowelasa w okolicach pięćdziesiątki. (Chodzi o wiek rzecz jasna.)

Dzień dobry, bla, ble, takie tam kurtuazyjne rozmówki. Jak z każdym dostawcą towaru aptecznego. 

Pewnego pięknego dnia, pana Adama rozbolała głowa. Aptekareczka z powołaniem, sprzedała jakiś lek przeciw migrenie. Następny dzień, pytanie „czy pomogło?”, wywołało lawinę zdarzeń z poradnika podrywacza. I się zaczęło. Co dzień jakieś uśmiechy. Rozmówki - już bardziej osobiste. Zapominania się (z jego strony :)), a to przybicia pieczątki do faktury, a to druku KP, a to wziął zamiast kopii faktury oryginał, to w cyferce się pomylił lub w ogóle zapomniał wziąć dokumenty. Komentarze w stylu: "to wszystko przez tę Czarną.
Szefowa zaczęła krzywo patrzeć i jeszcze bardziej krzywo komentować. 

W końcu mówię, "niechże się Pan skupi na swojej pracy, bo potem mi się bura dostaje, że Pana nie przypilnowałam".
-A kiedy się na kawę umówimy?
-Nie umówimy się na kawę.
-A czemuż to?
-Bo pan jest za stary i nie w moim typie- odpowiedziałam zgryźliwie.
-Co proszę?? A to jędza. Za stary…hahaha.

Pytanie o kawę pojawiało się niemal co dzień.
-No? kiedy ta kawa?
-Nie umówię się z Panem na kawę. Jestem zajęta.
-Ale zajęta, czy zajęta?
-Jedno i drugie.
-Ale jeśli chodzi o faceta to mi nie przeszkadza.  Hmm. Uwielbiam takich gości, co to na kilkanaście frontów działają...Żona w domu obiadki, kapcie, kawusia z mleczkiem, a on w każdej aptece po drodze bajer z panią w białym fartuchu dla sportu, chociaż na uprawiającego sport nie wygląda.
-Ale mi tak, a mojemu facetowi to by przeszkadzało na pewno jeszcze bardziej. Jest duży, łysy i zazdrosny, po co panu kłopoty?
-Hahahaha myślisz, że mu nie dam rady? Zresztą nie wierzę Ci, Ty z łysym? eee
-Wie pan, ja mam nietypowe gusta. Zdziwiłby się pan.
Hmmm odparł z przekąsem i spojrzał z niedowierzaniem.

Następny dzień, pan Adam wnosi towar i od drzwi z szelmowskim uśmiechem krzyczy:
-Ha!, już wymyśliłem. Zgolę włosy i zapiszę się na siłownię!!!!

niedziela, sierpnia 4

Jak wyleczyć kaca

Kac, a dawniej kociokwik - to zwyczajnie zatrucie organizmu alkoholem, spożytym w nadmiernej ilości.

Wątroba, nasz główny "oczyszczacz" z toksyn, nie nadąża czasami za naszymi wymaganiami i wtedy występuje właśnie takie podtrucie.

Kiedyś na szalonych wakacjach nad jeziorem (nazwy nie wymieniam, bo gospodarz ośrodka do dziś to pewnie wspomina), w krzyżówce padło to hasło: "inaczej kociokwik". 8 osób - czyli cała ekipa, nie wiedziała co to, w końcu wyszło, kiedy uzupełnialiśmy inne kolumny,

KOCIOKWIK to KAC. 

Kociokwik,jakby się zastanowić, to faktycznie z ostrym kacem się kojarzy a jakże, chciałoby się czasem kwiknąć ;) lub pochodzić na czterech łapach i miauknąć. Aleeee, za głośno nie można...bo głowa boli, głosu się nie chce wydobyć bo w ustach sucho, ogólnie ciężko cokolwiek zrobić, bo samoloty fruwają. Chętnie to ten dzień można by wyciąć spokojnie z życiorysu.
A ile się człowiek dzień wcześniej uśmiał, nawygłupiał, że trochę żal tego cierpienia.

Ale jest sposób, żeby go łagodniej przejść. Nawet kilka.

1. Najprostszy, to chyba ten, żeby przed suto zakrapianą imprezą zjeść tłusty rosół i połknąć aspirynę. Wówczas alkohol się tak szybko nie wchłania do organizmu (bo tłuszcz), a aspiryna przyspiesza krążenie, więc szybciej się alkohol rozejdzie.

(Aspiryna [kwas acetylosalicylowy] - m.in. zmniejsza agregację płytek krwi-to wersja bardziej naukowa dla ciekawskich).

Dlatego też, np. na weselach podaje się tłuściejsze mięsiwa i potrawy, żeby się trochę dłużej pobawić ;).

2. Opcja numer 2, zakupić w aptece odpowiednie tabletki z kwasem bursztynowym, glukozą i witaminami, co ogólnie powoduje szybszy metabolizm czyli rozkład alkoholu z krwi. Są to np. 2KC, Alkominus, Antykac, Klin.
3. Jeśli jest już po imprezie a wcześniej się nie przygotowaliśmy, należy pić zwiększoną ilość wody i wziąć jakieś multiwitaminy, glukozę (może być zwykły cukier z wodą) i coś z potasem, dla uzupełnienia płynów fizjologicznych w naszym organizmie.

4. Sposób, który kiedyś uratował mi życie - zimna szklanka wody i 5 łyżeczek cukru w niej rozpuszczonych. Wypić na raz. Ewentualnie można powtórzyć za jakiś czas.

Fajnych imprez ale jak najmniej kociokwików wszystkich życzę,

aptekareczka :)

a przed kacem było tak .... 

http://www.youtube.com/watch?v=UJmQ1LyYoRo