czwartek, listopada 28

Prezerwatywy a kompot...


Nie wiem jak Ona to robi. Zawsze elegancka, szykowna (jak mawia moja babcia), wszystko kolorystycznie dopasowane, łącznie z biżuterią i zawsze ułożoną fryzurą - a’la trwała ondulacja. 
Pani Krystyna, wiek ponad 70 lat, co w tym zaskakującego? Niby nic, gdyby nie to, że jest prawie całkowicie niewidoma. Cóż, klasę ma się w sobie już od urodzenia, bez względu na przeszkody.

Poczucie humoru babeczka też ma spore.
Pamiętam jak raz, przyszedł młody chłopak i chciał kupić prezerwatywy.
-Ma pani może czekoladowe?
-Niestety nie mam.
-Hmm, a może truskawkowe?
-Też nie.
-Bananowe?
Pani Krystyna, która stała za nim w kolejce, szybko się na to odezwała :
- „Panieeee! Pan będzie sex uprawiał czy kompot gotował?!”

Ja stoję, lekko mi się kącik ust podniósł ale pozorną powagę musiałam zachować. 
Za to za nią, kolejny klient nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Facet od prezerwatyw zaniemówił, przestał wybrzydzać i zdecydował się szybko na klasyczne, wyszedł piorunem.
-"Powiedz pani, ja kiedyś taki dowcip czytałam ale, że mi się na żywo coś takiego przytrafi!? Hahaha. Ale żeby, młody chłopak, taki niezdecydowany, aż żal! 
Sie będzie tak zastanawiał to mu się dziewczyna rozmyśli, jak on w tej sypialni sobie radzi?"

aptekareczka

poniedziałek, listopada 25

Pieśń pochwalna o cebuli.


Na cebulkę się ubieramy, cebulkę spożywamy, z cebulką sobie radę damy...! 
(Z cyklu, wesoła twórczość własna, autor: no ba! aptekareczka).


Przyznam, że ostatni komentarz zachęcił mnie do napisania o cebuli.
Jest to tak popularne warzywo na naszych stołach, że warto co nieco o nim wiedzieć. Tym bardziej, że ma liczne zdrowotne właściwości. Sama wcześniej pisałam o syropie z cebuli mojej babci.

Cebula ma warstwy, a w tych warstwach ma skarby: 

witaminki C, z grupy B, E, K, i nawet prowitaminę A.
 ma też siarkę – uwaga uczuleńcy, krzemionkę, śluz, pektyny, sole mineralne, cukry.

Najbardziej ceni się bakteriobójcze działanie związków uwalnianych podczas miażdżenia i krojenia cebuli. 

Można ją stosować przy owrzodzeniach, ranach, czyrakach, ułatwia gojenie skóry i blizny. 
W aptece są dostępne maści z wyciągiem z cebuli: Cepan, Contractubex, Alcepalan. Dermabliz.

Pamiętam, jak kiedyś ugryzła mnie pszczoła i kazano mi przyłożyć w tym miejscu cebulę. Bolało jak szlag ale opuchlizna zeszła.

Przeciwbakteryjne działanie pomaga w przeziębieniach i stanach zapalnych górnych dróg oddechowych. Mój przyjaciel na przykład wykłada pokrojone cebule w plastrach po całym domu, bo ulatniające się z niej olejki eteryczne o bardzo intensywnym zapachu, zwalczają szybciej infekcje. W całym domu wali cebulą ale to działa. Lepiej się oddycha, szybciej przechodzi katar, ten patent już jest sprzedany całkiem sporej rzeszy ludzi.

Okazuję się, że w krajach, gdzie cebula jest spożywana w dużych ilościach zauważono niższą zapadalność na choroby nowotworowe. 

Często cebula gości w naszych potrawach a my nawet nie zdajemy sobie sprawy jakim jest lekarstwem.
Przepis na syrop cebulowy już podawałam, ale polecam zupę cebulową, którą odkryłam tej jesieni. 
O dziwo, nie ma ostro cebulowego smaku.

Smacznego
aptekareczka

piątek, listopada 22

Kaszel.

Dziś o kaszlu, jego rodzajach, lekach.

Kaszel jest odruchem obronnym organizmu przed nieczystościami, ciałami obcymi czy wydzielinami zalegającymi w drogach oddechowych.
 

- „Poproszę coś na kaszel”.
- Syrop czy tabletki pani woli?

- "A co bądź, byle pomogło".

- A kaszel mokry czy suchy?

-"A taki i taki"...

- To odrywa się coś czy raczej nie?

- "Eee"...

...zonk! Konsternacja, osoba głupieje, lub zaczyna myśleć. A jak zaczyna myśleć, to zaczyna tworzyć 
      i rozpoznanie jest niepewne. Stosuję wtedy taką oto prostą metodę mówię: poproszę kaszlnąć, działa! Ludzie na początku się śmieją ale udaje im się zakaszleć! Dobrze, że są szybki osłaniające, bo inaczej wszystkie bakterie, wirusy, bym miała chyba na czole.
      A to jaki jest rodzaj kaszlu - jest bardzo ważne. I dobry aptekarz powinien taki mały „wywiad z wampirem” przeprowadzić. Ośmielę się twierdzić, że jeżeli tego nie robi, to:
  1. sam do końca nie wie co jest na jaki kaszel,
  2. chce sprzedać produkt mu wygodny, 
  3. nie zależy mu na pomocy pacjentowi.
Może jestem teraz trochę subiektywna, ale tak uważam. Wiem też, że większość aptekarzy się ze mną zgodzi. Wystarczy jedno małe pytanko. "Kaszel suchy czy mokry?" A jest różnica.

Kaszel może być suchy, tzw. nieproduktywny, często towarzyszy mu drapanie w gardle przy próbie kaszlu lub ból w piersiach. Występuje raczej na początku infekcji.
W takim suchym kaszlu stosuje się leki przeciwkaszlowe, z surowców śluzowych lub blokujące odruch kaszlu.

Z roślin warto zwrócić uwagę na śluzujące substancje: 
  • porost islandzki, (Isla tabl. do ssania, Syrop z porostem, już od 1 roku życia, Vocaler tabl. syr.)
  • liść prawoślazu, (Syrop prawoślazowy, Althae, Rubital od 3 roku zycia), 
  • liść podbiału, (Succus Farfarae)
Z silniejszych leków przeciwkaszlowych można zastosować: Acodin (tabl, syr.), Thiocodin (tabl., syr.), Dexapini (syr.), Dexapico (syr., od 2 roku życia), Neoazarina (tabl.), Supremin (syr.), Sinecod (syr., krople dla maluszków), inne. 

Jeżeli kaszel utrzymuje się powyżej 3 tygodni, może być powodowany alergią, astmą czy też niewydolnością serca, a także niektórymi lekami nasercowymi czy papierosami. Wymaga konsultacji lekarskiej.

Kaszel mokry, inaczej produktywny powoduje, odkrztuszanie plwociny i nie wymaga jego hamowania! Organizm daje radę walczyć sam, ewentualnie można zastosować leki wykrztuśne i mukolityczne, które pomagają upłynnić wydzielinę, aby łatwiej się ja „wykaszliwało”.

Z roślin wykrztuśnie działa np.: babka lancetowata, tymianek, pierwiosnek, bluszcz, eukaliptus.
Preparaty wykrztuśne to m.in.: syropy z roślin w/w, Pectosol krople, Flegamina, Ambrosol, Mucosolvan, Flavamed, Hedelix, i inne. 

Są też syropy na kaszel tzw. mieszany. Są to syropy, które w swoim składzie mają mieszany skład.
Jak jeden składnik nie pomoże – to drugi da radę - taki inteligentny syrop ;).
To np.: Herbapect, Thiocodin, Dexapini, Stodal, Drosetux. 

Ważne! 
Gdy występuje kaszel należy:
więcej pić, bo rozluźnia śluz, 
nawilżać powietrze, 
unikać miodu, bo lubi podrażniać, 
unikać papierosów lub palaczy.

Zawsze pytajcie swego ulubionego aptekarza na pewno doradzi.

Pozdrawiam aptekareczka.

środa, listopada 20

Mamuśki i ich pomysły.

Jakiś czas temu zdarzyła mi się taka oto historia.

Weszła do apteki starsza pani, tak w okolicach 60 lat.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry - cichutko opowiedziała.
Zaczęła oglądać sobie witrynkę z kosmetykami. Co chwilę zerkając 
w moją stronę. Pierwszy raz ją widziałam w naszej aptece. Po paru minutach podeszła wreszcie do lady. Poprosiła kropelki nasercowe, sprzedałam, pani spojrzała jakby chciała coś powiedzieć, ale zrezygnowała.

Już zaczęła wychodzić – zawróciła jednak. Podeszła jeszcze raz 
i konspiracyjnym szeptem zapytała:

- Pani dyżurowała z moim synem?
- Eee, z pani synem? - zbiła mnie z tropu.
- No, w tej drugiej aptece, z Kamilem.
- Z Kamilem (tu podałam nazwisko)? A to tak. A coś się stało?

Nie znam wielu osób z tym imieniem, a już na pewno innego aptekarza o imieniu Kamil. "O co się kobiecie rozchodzi" - myślę sobie.

Tak ze 4 lata temu, dorabiałam sobie w święta na dyżurach w innej aptece. Ale po wojnie z szefową, która zagroziła mi zwolnieniem, jeśli będę dalej tam pracować - zostałam zmuszona by zrezygnować. No cóż, zależało mi na pracy, bo właśnie kupowałam i urządzałam mieszkanie, więc kasa – ta dodatkowa również - mi była potrzebna.
Kamila pamiętałam. Wysoki, szczupły, przystojny brunet. Spokojny człowiek, taki milczek, mieliśmy parę dyżurów razem i całkiem fajnie mi się z nim współpracowało. Zaczynał się rozkręcać w rozmowie. Długi czas nie mieliśmy żadnego kontaktu, nawet nie wiedziałam co się u niego dzieje. A tu przychodzi mamusia…

- Bo ja mam do pani prośbę.
"Ohooo", włączyła mi się lampka ostrzegawcza.
- Czy mogłaby mu pani pokazać miasto? Bo on nie zna tych terenów.
- Hmm, a to do tego potrzebny jakiś przewodnik?

Nasze miasto naprawdę jest nieduże. ot ładny ryneczek, kilka uliczek, park, no zgubić się można zapewniam. O co tej kobiecie chodzi...

- Poza tym ja już tam nie dyżuruje, ani nie mam z Kamilem kontaktu…(nie dała mi dokończyć zdania).
- Ja już, juuż wyciągam jego numer telefonu. 
Pani się przygotowała profesjonalnie, podała mi karteczkę z numerem, zaaferowana całą sprawą. Coś jej
z torebki wypadło przy okazji.
- Ale niech pani nic Kamilowi nie mówi, bo on by mnie zabił jakby wiedział.
- Przepraszam, ale jak pani sobie to wyobraża? Bo ja szczerze mówiąc jestem zaskoczona pani prośbą…
- Oj, już pani coś wymyśli! W międzyczasie wszedł klient i pani pospiesznie zaczęła się zbierać.  
No to jesteśmy umówione. Do widzenia, ale Kamilowi ani słowa!

Nie spełniłam tego życzenia, do "złotej rybki" widocznie mi trochę brakuje...jestem ciekawa, jakby na pomysł mamusi zareagował Kamil :)

aptekareczka

niedziela, listopada 17

Arganowy olej - cud kosmetyki.


Gdzie nie wchodzę do sklepu z kosmetykami, tam leżą na półeczkach kremy z olejkiem arganowym, mamy olej arganowy w buteleczce, olejek arganowy w sprayu. W aptece też coraz częściej pacjenci wypytują czy posiadamy takowy.

A cóż to jest? do czego służy i czy naprawdę taki cudowny?

Sama w prezencie niedawno dostałam swój pierwszy olejek arganowy i to oryginalny, prosto z Maroka!
Okazuje się bowiem, że tylko tam rośnie drzewo arganowe.
Próbowano drzewa arganowe sadzić w innych rejonach ale się nie przyjęły i mogą rosnąć tylko w tym klimacie, rejon ten został nawet objęty patronatem UNESCO jako rezerwat biosfery.

Zainteresowałam się więc tym cud specyfikiem, co tu z nim robić?

Drzewo arganowe - Argania spinosa - podobne nieco do oliwnego, żyje przeciętnie 150-200lat.
Swe pierwsze owoce wydaje dopiero po 50 latach. Gałęzie są najeżone kolcami, owoce żółtawe w środku z orzechem arganowym, którego łupina jest tak twarda, że do dziś nie wynaleziono narzędzia aby je miażdżyć mechanicznie. Robią to (sposobami tylko sobie znanymi) berberyjskie kobiety.

Owoce zbiera się od lipca do września i poddaje obróbkom.

Argania wg marokańskich Berberów, to drzewo życia i z jego nasion właśnie wytwarza się jeden z najdroższych i najrzadszych olejów arganowych.

1 litr oleju = 30 kg owoców. 

Za buteleczkę 100ml - trzeba zapłacić ponad 30 PLN.


Wytłoczyny z orzecha arganowego to pasza dla zwierząt, pastę pozostałą z tłoczenia nasion słodzi się i jest stosowana jako masło orzechowe.

Właściwości samego oleju arganowego odkryto dopiero w latach 90-tych XX wieku.

W badaniach laboratoryjnych sprawdzono, że olej ten zawiera znaczne ilości witaminy E 
i nienasyconych kwasów tłuszczowych obniżających poziom cholesterolu.

Olej używany jest w kuchni berberyjskiej – rdzennej ludności Afryki Północnej, ma gorzkawy, orzechowy posmak.
Jego lecznicze właściwości są wszechstronne:

-obniża cholesterol, poprawia krążenie,

-sprzyja przemianie materii,

-zmniejsza ryzyko choroby nowotworowej, Parkinsona czy Alzheimera,

- łagodzi bóle stawów, mięśni.

Sama nie wiem czy te wszystkie właściwości są faktycznie przebadane. Osobiście nie wierze w lek na wszystko...
Najbardziej skłaniam się ku sprawdzeniu kosmetycznych właściwości. 

W kosmetyce, olej ten jest pozbawiony zapachu i barwy.
Posiada liczne substancje o działaniu: przeciwrodnikowym, regenerującym, wygładzającym skórę, ale też przeciwzapalnym.
U dzieci stosować go można na odparzenia. Dobrze działa na blizny, gdyż regeneruje skórę ją i wygładza.
Wyczytałam gdzieś, że u dojrzewającej młodzieży pomaga zwalczać trądzik, prawdopodobnie także i trądzik różowaty ale nie polecam, gdyż w przypadku cery trądzikowej jestem ostrożna, to trudne schorzenie do wyleczenia i można sobie zaszkodzić. Oleje są czasami zwyczajnie za tłuste, zatykają pory i nie dają szczególnie wrażliwej skórze trądzikowej oddychać i się oczyszczać.

Olej arganowy nie jest przeznaczony do każdej cery, szczególnie cera tłusta i trądzikowa wymaga odpowiedniej pielęgnacji, a nie tłustych kremów aby nie zatykały jeszcze dodatkowo porów. Dlatego zastosowanie oleju arganowego czy też tłustych kremów z tym składnikiem powinno być przemyślane.
Może warto zrobić na początek mały test lub zastosować inne składniki, np.: krem z wyciągiem z zielonej herbaty.
Moda na wcieranie w twarz czystego olejku arganowego czy oleju kokosowego jest na pewno nie dla każdego. Przestrzegam przed takimi zabiegami bo o ile na początku wydaje się, że cera jest lepiej odżywiona przy dłuższym stosowaniu możemy zaburzyć sebum i doprowadzić do tego, że dostaniemy trądzik!

Polecam go kobietom dojrzałym o śniadej cerze, niestety nie jest przeznaczony do cery wrażliwej, skłonnej do alergii czy delikatnej naczynkowej, jest po prostu za ciężki.
Olej arganowy pomaga zwalczać cellulit, a przede wszystkim zmniejsza zmarszczki przy dojrzałej cerze.
Jest wprost niezliczona ilość kremów do twarzy i balsamów do ciała z olejkiem arganowym. Każda firma kosmetyczna od tych najtańszych po najdroższe ma w swoim repertuarze arganowy olej.

Na pewno działa rewelacyjnie na włosy i paznokcie, sama w ten sposób go stosuje, ale także skomponowałam sobie krem do twarzy i obecnie testuje. O efektach napiszę przy okazji...:)

A w bardziej romantycznej aurze, relaksującej i baaaardzo przyjemnej - można go stosować do masowania zmęczonego ciała. ;)

Pamiętajmy, nie ma idealnych cudownych produktów dla każdego.
Każdy organizm jest inny i inaczej toleruje nowinki czy odkrycia apteczne, kosmetyczne, spożywcze itp.

aptekareczka 


piątek, listopada 15

Życiowe aptekarzy rozmowy. Przy piątku.

Oparci łokciami o ladę, wpatrzeni w jednym kierunku w to, co dzieje się za duużym oknem, w oczekiwaniu na pacjentów, rozmawiają ze sobą: młody, przystojny aptekarz z młodą, atrakcyjną aptekarką...

- Fajny film wczoraj oglądałam, "Ip man" - o chińskich sztukach walki, oparty na faktach autentycznych. Wiesz te efektowne sceny walk połączone z filozofią i mądrością Wschodu. Widziałeś może?

Wszedł mi w słowo śmiejąc się...
- "Oparty na faktach autentycznych powiedziałaś?"

- Co? Czemu się śmiejesz?

- "Bo czy mogą być nieautentyczne fakty? Fakt - sam w sobie jest autentyczny".

- Oj tam, oj tam. Nie mądrz się mądralo, językoznawca się znalazł - pokazałam język profesorkowi polofarmacji. Nie byłam mistrzynią mowy polskiej, zresztą do tej pory mi zostało. Mam umysł ścisły. Odparłam, ale już wiedziałam, że ma rację.

- "No, umysł ścisły ale bynajmniej nie ściśnięty ha! Ale słyszysz to? << Fakty autentyczne - Kamil Durczok przedstawia.>> No? jak to brzmi ??" Zaśmiał się.

- Czepiasz się szczegółów.

- No, w końcu jestem aptekarzem! Detalistą, szczególarzem.

To były fakty.
Dla bloga: aptekaodzaplecza -
aptekareczka ;)

środa, listopada 13

Aktywność kulturalnie

Długi niepodległościowy weekend za nami.

Co dało się zauważyć - ludzie pragną odpoczywać aktywnie. Spacerując, biegając, nordic walkując, odreagowują stresy, łapią kondychę, nie siedzą przy laptopach i tv.
Zamiast gotować w domu, biorą dzieciaki i do bistro, knajpek, barów uderzają. Do kina na komedie, bajki.
Coraz więcej takich obrazków.

A to wszystko dla zdrowia! Psychicznego i fizycznego.
Bo:
a) aura jesienna,
b) szaro za oknem,
c) szef krzywo patrzy, a nam się nie chce

d) smutno,
e) dzień coraz krótszy...

Grunt, żeby się aktywizować - to pomaga: 
obniżać agresje i łagodzić złe emocje, 
wyzbyć się stresu, 
odreagować.

Niektórzy "kulturalnie" po pochodach spacerują, w ręku dzierżąc race i kije zamiast flag, rozwalając po drodze co krzywo stoi, to tzw. "ćwiczenia siłowe". Ale patriotyczne pieśni śpiewają, a jakże. Donośnym głosem: "Polska pany, wyżej skakać już rady nie damy..." - ćwiczenia oddechu i przepony.

Każdy odreagowuje stresy po swojemu...

Oprócz łykania tabletek na obniżenie nastroju, dostępnych w aptece tj. np.: Deprim, Depresanum, Dziurawiec, Nervomix.

A ja polecam się pośmiać - a propos kultury i sztuki ...
aptekareczka :)


wtorek, listopada 12

Zapalenie cewki moczowej a denaturat.

Porada farmaceuty: na zapalenie cewki moczowej, to w pierwszym rzucie:  

Furaginum (już można bez recepty np.: Urofuraginum stosuje się 3 * 2 tabl) lub Urosept w tabletkach - lek ziołowy (3* 2 tabl.) i do tego Wit. C , zakwasza i działa lekko moczopędnie. 
A przy silnych bólach, coś przeciwbólowego na bazie ibuprofenu. 

Jeśli to nie pomoże - to lekarz!
Profilaktycznie można zażywać żurawinę. Jest dostępna w postaci tabletek, soku lub suszona.

 A to a propos - historia z pirotechniką w tle...

-"Paaani magister pomocy! Żona mi się z bólu zwija. Byłem u lekarza, pani mi da co tu przepisane i pani mi powie jak to jej podawać mam.
 
-Już panie Marianie, już. Wzięłam receptę. Wszystko naszykowałam, podpisałam na pudełeczkach, wyjaśniłam co o której porze. 

-„Co ja miał wczoraj wieczorem paaani magisterrrr!. (Pan Marian, prawie 90 lat, zapomniał protezy, z ogromnym przejęciem opowiada.) Mówie pani. Późno było, ani do lekarza nie miał kto zawieść ani co, a kobita mi ginie. Z bólu się zwija, bo siku nie może oddać. 

-Zapalenie cewki moczowej ma.

-„Tak. Pani doktor też tak mówiła dziś. Ale wczoraaaaj!, córka mi mówiła przez telefon co ja mam robić, żeby kobite ratować! To ona mi kazała: przygotować miskę, wlać do niej denaturat, żonę nad tą miską posadzić i podpalić."

-Co podpalić?!- pytam nieśmiało i z niedowierzaniem…

-„No ten denaturat w misce, żeby rozgrzać pani wie co, pani magister.”

W Tym momencie moja wyobraźnia zaczęła działać w ekspresowym tempie. Już widzę pana Mariana, 
z zapałkami w dłoni, jak podpala tę miskę z denaturatem…"Matko kochana" – pomyślałam - jak to wszystko zaczęło by się fajczyć…I ten koc i…wiecie co pani Marianowej.
„Cicho, skup się”, mówię do siebie w myślach. „Powaga.”  
Wtedy kąciki moich ust zaczynają drżeć. Choć wiem, że muszę mieć pokerową minę. Patrzę twardo (e, tam twardo, ostatkiem sił!!) na tego staruszka i się zastanawiam: jak, pięćdziesięcioparoletnia córka, w XXI wieku, każe mu takie pirotechniczne czary mary z małżonką odczyniać!!? To nowszych metod nie ma??

Pan Marian dalej opowiada. Podeszła na to wszystko szefowa. I też słucha, oczy jej się robią coraz większe. Ja stoję twardo, próbuje mu współczuć ale już zaczynam się wiercić, bo czuję, że zaraz się zacznę śmiać. Mięśnie moich policzków już mają zakwasy...On kontynuuje.

-„I ja jej nad tą miską kazał kucnąć taaak, otoczył ją kocem i żem zapalił. Taaak pani magister!”. On poważny, przejęty, ja już nie bardzo…Korzystając z okazji, że zaczął spoglądać na szefową dyskretnie się odwróciłam i szybkim krokiem patrząc w podłogę, wyszłam do magazynu. Tam już nie umiałam się powstrzymać od śmiechu, popłakałam się. 

Gdy oczami wyobraźni widziałam tę scenę - że ci staruszkowie sobie krzywdy nie zrobili? To cud chyba.  

Nie polecam metody pana Mariana i jego żony. I to zdecydowanie.
aptekareczka

środa, listopada 6

Pan Góral

O Panu Góralu już raz wspominałam.

Wpada: "dzień dobry pani doktór!" Gromkim głosem od drzwi woła. Ile w tym człowieku energii!! Ponad osiemdziesiątka na karku, a rowerem pedałuje szybciej ode mnie.
Podaje mi rękę na powitanie. "Jak tam pani doktór zdrówko?"

-Świetnie, a do tego ładna pogoda, a u Pana w porządku? 

"Taak, u Zosi (żony) byłem na cmentarzu, posprzątałem jej, potem na badaniach u lekarza. Kroplówkę mi dawali. Zosia mnie chyba koło siebie chce mieć. Pokręcił głową smutno. A mi się tu na tym świecie tak podoba! Ja to bym jeszcze pohasał, heej!" Uśmiechnął się szczerze od ucha do ucha. Ręką dotknął swojego sławnego kapelusika z miniaturową ciupazką do niego przypiętą.

-No to musi się Pan trzymać i dbać o siebie, a Zosia niech jeszcze trochę poczeka.

"No właśnie pani doktór, prawda? hahaha. Pani mi da te tabletki na protezy, żebym się prezentował 
i panny mógł poderwać jakieś, a co!"
- Już podaję.
- "A do tego te witaminki co zawsze. Ile płace?"
- 25 zł.
- "Drogo, oj, to ja nie zapłaceee, bo uśmiechu nie ma!"
Uśmiech sam się przy nim na twarz pokazuje - bardzo lubię tego dziarskiego dziadka.
- "No, dziękuje pani doktór, pożartować możemy nie?"
- Jasne, z Panem zawsze!


aptekareczka

poniedziałek, listopada 4

Zwalczyć grypę.

O przeziębieniu już pisałam. Teraz trochę o grypie, bo wirus grypy już krąży. A szczepionek póki co, na dzień dzisiejszy w aptekach brakuje - nie wiedzieć czemu w pełni sezonu. Ponoć mają się pojawić "już"
w grudniu...

Grypa a przeziębienie często są mylone. Różnica polega m.in. na tym, że objawy grypy występują nagle,
z dnia na dzień, przeziębienie rozwija się powoli, często bez silnej gorączki a ze stanem podgorączkowym.

Objawy grypy:
  • Wzrost temperatury ponad 38 stopni Celsjusza,
  • Bóle mięśni, stawów, kości,
  • Dreszcze, osłabienie,
  • Uczucie rozbicia, często jadłowstręt,
  • Nudności, wymioty,
  • Kaszel.
Grypa to choroba zakaźna, wywoływana przez jedną z 3 odmian wirusa: A, B, C.

Wirus typu A – wywołuje infekcję u ludzi ale też i u niektórych zwierząt, tj. świń i ptaków. Potrafi się mutować mniej więcej raz na 10 lat. Może prowadzić do pandemii, czyli epidemii na skalę światową.

Wirus B – dotyczy wyłącznie ludzi, jest mniej zmienny niż typ A, może wywoływać epidemię na ograniczonych obszarach.

Typ C – wywołuje zakażenia w okresie między grudniem a marcem, występuje u ludzi i świń.

                                                        GRYPA W LICZBACH


Wirus jest przenoszony drogą kropelkową, rozsiewany przez kaszel i kichanie, tą drogą osiąga prędkość ok. 100km/h. 


Okres wylegania wirusa grypy wynosi od 1 do 4 dni.

Prawidłowo leczona grypa mija po 5-7 dniach, jeżeli do tego czasu objawy nie złagodnieją istnieje ryzyko powikłań, które potrafią być bardzo groźne do zapalenia mięśnia sercowego włącznie.



W leczeniu grypy stosuje się leki:

  • przeciwgorączkowe (paracetamol, pyralgina, aspiryna,) 
  • przeciwbólowe (na bazie ibuprofenu, naproxenu)
  • przeciwkaszlowe, które są dostępne bez recepty. 
  • leki przeciwwirusowe: Groprinosin (tabletki i syrop dla dzieci od 1 roku życia), Neosine (syrop i tabletki)



Grypę najlepiej wyleżeć w domu!!!  

   Można zmniejszyć ryzyko zakażenia pamiętając o kilku prostych zasadach:

  1. Częstym myciu rąk.

2. Unikanie kontaktów z osobami chorymi.


    3. Zakrywanie ust i nosa podczas kaszlu i kichania. 

       4. Gdy już wystąpią objawy, pozostanie w domu lub unikanie tłumów. 

       5. Zaszczepić się sezonową szczepionką, to szczególnie skierowane dla osób pracujących w służbie zdrowia, osób starszych, osób o obniżonej odporności.

    aptekareczka