Przejdź do głównej zawartości

Pan Góral

O Panu Góralu już raz wspominałam.

Wpada: "dzień dobry pani doktór!" Gromkim głosem od drzwi woła. Ile w tym człowieku energii!! Ponad osiemdziesiątka na karku, a rowerem pedałuje szybciej ode mnie.
Podaje mi rękę na powitanie. "Jak tam pani doktór zdrówko?"

-Świetnie, a do tego ładna pogoda, a u Pana w porządku? 

"Taak, u Zosi (żony) byłem na cmentarzu, posprzątałem jej, potem na badaniach u lekarza. Kroplówkę mi dawali. Zosia mnie chyba koło siebie chce mieć. Pokręcił głową smutno. A mi się tu na tym świecie tak podoba! Ja to bym jeszcze pohasał, heej!" Uśmiechnął się szczerze od ucha do ucha. Ręką dotknął swojego sławnego kapelusika z miniaturową ciupazką do niego przypiętą.

-No to musi się Pan trzymać i dbać o siebie, a Zosia niech jeszcze trochę poczeka.

"No właśnie pani doktór, prawda? hahaha. Pani mi da te tabletki na protezy, żebym się prezentował 
i panny mógł poderwać jakieś, a co!"
- Już podaję.
- "A do tego te witaminki co zawsze. Ile płace?"
- 25 zł.
- "Drogo, oj, to ja nie zapłaceee, bo uśmiechu nie ma!"
Uśmiech sam się przy nim na twarz pokazuje - bardzo lubię tego dziarskiego dziadka.
- "No, dziękuje pani doktór, pożartować możemy nie?"
- Jasne, z Panem zawsze!


aptekareczka

Komentarze