Szukaj na tym blogu

niedziela, marca 23

Wiosna

Przez te parę dni byłam zajęta korzystaniem z wiosny.
Bo słońce, bo się zieleni trawa, bo pierwiosnki, bo pączki na drzewach, młode pędy, baa nawet kwiaty różowe - chyba na drzewkach owocowych (nie znam się dokładnie).
Ptaki świergolą już koło 4 rano, pobudkę robią, dzieciaki na boisku, mamuśki z wózkami po parku łażą...

A choć dziś brzydko i padaa to i tak był spacer pod żółtym parasolem po kałużach.

A dialogi na tę porę roku w aptece przez te ostatnie dwa dni słońca brzmiały tak.
Czwartek.
Pani nr. 1.:
-"E, i wiosna przyszła, proszę paniom. Ale, że tak od razu? Ja to się nie umiem tak od razu przestawić na wiosnę. Mogłoby wolniej."

Pacjent numer 2 ( w tym samym dniu)...
Aptekarka podekscytowana ciepłym dniem i słońcem za oknem a pacjent:
-"Ale czy to dobrze proszę pani? czy to dobrze? ja nie sądzę!. Zimy nie było, zarazki nie wymarły, będzie wszystko chorować. Sucho na polach, plony nie wyjdą. Czy to dobrze?"

Piątek. Słońce za oknem, grzeje, temp. do 20 stopni Celsjusza, bezwietrznie, ani jednej chmurki! Jak by to powiedział najbardziej skoczny i radosny prezenter Jarosław Kret: bosko! cieszmy się proszę państwa wiosna nadeszła!

Pacjent:
- "Ja się tak źle dziś czuję, za gorąco, no za gorąco. Pani magister oczy mi łzawią od tego słońca, kicham, bo alergię mam na coś, nie wiadomo jak tu się ubrać, bo ta pogoda może być zdradliwa."

Aptekarka kiwnęła głową, spojrzała za okno, a tam dzieci idą z Marzanną nad rzekę, "no przecież, dziś dzień wagarowicza!" Uśmiechnęła się do siebie wspominając swoje wagary ;)

Aptekarka w myślach, "jeszcze tylko godzina i lecę do domu, przez park, i rower trzeba będzie wyciągnąć a w sobotę to może skoczę na Kopę (Biskupią). Taka ładna pogoda! Aż żal w pracy siedzieć. Ale jeszcze tylko godzina i <<wiosna cieplejszy wieje wiatr, wiosna znów nam ubyło lat...>>" 

aptekareczka

poniedziałek, marca 17

Jak poprawić pamięć

Pamięć absolutna nie istnieje ale można ją poprawiać i udoskonalać.
Mówi się o pamięci wzrokowej - łatwiej nam pamiętać obrazy, jakieś migawki, wydarzenia.
Jest i pamięć fotograficzna, detaliczna wręcz - daje możliwość niemal dokładnego odwzorowania obrazów, które gdzieś, kiedyś widzieliśmy. Potrafimy potem przekazać szczegóły tegoż obrazu.
Mówi się też o pamięci słuchowej, lepiej się nam zapamiętuje kiedy ktoś to opowie.
Każdy z osobna ma swoje sposoby aby coś lepiej zapamiętać. Czasem niestety pamiętamy jakieś pierdółki, zamiast tego co naprawdę chcielibyśmy zapamiętać :).
W zapamiętywaniu pomaga cisza i relaks. Chociaż są osoby, które mają podzielną uwagę i potrafią zapamiętać kilka rzeczy na raz.

Zapamiętywaniu sprzyja pobudzenie mózgu i ogólnie organizmu, np.: kofeina, tauryna, żeń-szeń czy guarana. Same w sobie nie poprawią pamięci ale spowodują, że będzie nam się lepiej uczyć.


Mamy kilka farmakologicznych substancji.

Preparaty z miłorzębem japońskim - które poprawiają krążenie mózgowe - stosuje się je w zaburzeniach pamięci krótkotrwałej czy bólach głowy.
Są dostępne w tabletkach, m.in.: Bilobil, Ginkofar, Ginkoflav, lub w kroplach tj.: Tinctura Gingko Biloba.

Lecytyna otrzymywana głównie z soi, która najprościej mówiąc pomaga w odżywaniu komórek mózgu i przekazywaniu informacji.
Jest dostępna w postaci kapsułek zwykle pod nazwą Lecytyna lub też w płynie np.: Vita Buerlecithin.

Są też i leki syntetyczne, dostępne na receptę, są to np.: leki nootropowe, pochodne alkaloidów. Ale to już dla osób, które mają poważne zaburzenia pamięci, demencję starczą, chorobę Alzheimera i wypisywane przez lekarza.

Na początek warto spróbować innych rzeczy, na lepszą pamięć pomagają jak już wspominałam mnemotechniki, życie towarzyskie, hobby, ale i odżywianie.
W jedzeniu codziennym potrzebujemy szczególnie witamin C, B6, D, tłuszcze omega-3, kwas foliowy, magnes.


Na pamięć na pewno szkodzi telewizja, udowodniono, że: otępia, hamuje procesy aktywnego myślenia i zapamiętywania. Poza tym - no cóż niestety stres, zaburzenia emocjonalne, depresja, miażdżyca, choroby oczu.

Mój dziadek - wiek 93 - pamięć ma świetną, potrafi zacytować wierszyk z okresu kiedy miał kilka lat i wymienić z imienia i nazwiska swoich kolegów z podstawówki i czasów wojny. To tzw. pamięć wsteczna, pamiętamy rzeczy już utrwalone a zapominamy co robiliśmy wczoraj. Nie wiem jak to robi ale na pewno dużo czytał, słuchał radio, spacerował, mieszka na wsi.
I tak sobie myślę, że nie miał tyle natłoku informacji, co my teraz: tv, internet, miliony pinów do zapamiętania, kodów, numerów, kursów, szkoleń, trzech fakultetów, zajęć dodatkowych dla dzieci, spotkań biznesowych i kupe innych rzeczy, które musimy zapamiętać...

 aptekareczka

czwartek, marca 13

O zapamiętywaniu.

Pamięć to bardzo fajne zjawisko mózgowe:
  • najpierw receptory mózgu wyłapują jakiś bodziec, który nas zainteresuje - czyli spostrzeżenie;
  • ten bodziec jest przetworzony w impulsy nerwowe - wytwarza się ślad pamięciowy i proces zapamiętywania się uruchamia;
  • ślad utrwala się przez skojarzenia z poprzednimi już obecnymi w mózgu śladami - dochodzi do przypominania, czyli przywoływania danych z pamięci.
Pamięć w pierwszym etapie jest sensoryczna, ulotna, wtedy kiedy informacje dostarczamy przez zmysły, trwa krótko koło 1 sekundy. 
Gdy spostrzeżenie warte jest przechowania na dłuższy, wówczas uruchamia się pamięć krótkotrwała tzw.: robocza. Dzięki niej potrafimy zrozumieć przeczytane słowa, opracowujemy to co widzimy czy słyszymy w danym czasie, trwa około 30 sekund. To dzięki niej dochodzi do przejściowego gromadzenia informacji.
Wreszcie pamięć długotrwała to po prostu magazyn śladów, zakodowane informacje, które zostały już przetworzone. Ma nieograniczoną ilość miejsca i nieskończony czas przechowywania.

Pamięć pogarsza się z wiekiem, coraz więcej czasu nam potrzeba na przypominanie sobie o czymś, powtarzają się historię typu: "no mam to coś na końcu języka", albo: "oho zapomniałam po co tu przyszłam"...
Czasami zbyt wiele informacji, powoduje zaburzenia pamięci albo raczej brak koncentracji.


I z tym można sobie poradzić. A jak? O tym w następnej części.

 Coś na wesoło z życia apteki...
Zapominam się. Ma pani coś na pamięć? Takie właśnie mam pytania.
A wczoraj przyszła pacjentka z receptami. Pod drzwiami zostawiła pieska - sznaucerka, który zaglądał przez szybę do apteki. I zaczęła się rozmowa.
- Ten pani piesek tak zagląda za panią - mówi Joanna.
- Tak proszę pani, ja go w ogóle muszę zabierać ze sobą nawet do sklepu, bo zięć to mnie ostrzegł, że spod sklepu mi go ukradną kiedyś. Więc go zabieram ze sobą.
- A ja proszę pani ostatnio swojego psa zapomniałam pod Eko, przywiązałam go, poszłam sobie na zakupy, już stoję pod kasą, płacę, dzwoni córka, że szybko mam ją podwieźć na angielski bo się spóźni. Więc wyleciałam, przybiegłam do domu i jadę.
- A pies? pyta pani przerażona.
- No właśnie - zaśmiała się Joanna. - A psa to mi przynieśli do apteki, bo wiedzieli, że mój. Ale wie pani jaką musiał mieć pies minę jak widział, że koło niego przebiegam?
No taką pamięć mieć to naprawdę nieciekawie...a co dalej??!
Co wtedy, czy można po coś sięgnąć z aptecznej magicznej półeczki? 
No, baaa. I na to jest tableteczka.
Najpierw jednak warto ćwiczyć pamięć, są różne mnemotechniki. Wierszyki, krzyżówki, sudoku, rysuneczki, karteczki, ściągi, skojarzenia, każdy tam swój sposób na pamięć ma. Ostatnio wyczytałam w piśmie naukowym, że nawet gry komputerowe pomagają na lepszą pracę mózgu- to wiadomość optymistyczna dla nałogowych graczy :).


:)
aptekareczka z dobrą pamięcią.

wtorek, marca 11

Żeń- szeń

Wiosna idzie!
Wstałam dziś 6:40, słońce ostro przyświeca, patrzę przez okno: 2 biegaczy truchtem przebiega przez alejkę, wieczorem będzie ich więcej i jeszcze dojdą nordic walk'owcy ze swoimi kijkami.
Ludzie budzą się już na wiosnę z letargu zimowego, niemal jak niedźwiedzie w Tatrach. A propos Tatr to też już się nie mogę doczekać zdobywania szczytów.

A na to przesilenie wiosenne i pobudzenie proponuje żeń szeń, czyli Panax ginseng.

Występuje w Korei i północno-wschodnich Chinach, uprawiany jest też na Kaukazie i Ukrainie. Najlepszy jest jednak surowiec pochodzący z Ameryki północnej, którego uprawy przeniesiono też do Azji.
Korzeń żeń szenia, czasami przyjmuje kształt człowieka stąd może wzięły się wierzenia, że jest życiodajny.

Wyciągi z żeń szenia faktycznie działają pobudzająco, badaniami nad jego właściwościami zajęli się Japończycy i Rosjanie i wyodrębnili tzw. ginsenozydy.
Żeń-szeń pomimo działania pobudzającego m.in.: serce, nie podnosi ciśnienia tętniczego krwi, obniża poziom cukru we krwi, ponadto działa moczopędne, co też powoduje odtrucie organizmu.

Zwiększa wydolność organizmu, przy wyczerpujących ćwiczeniach fizycznych, ogólnym osłabieniu organizmu, także po chorobach, przy małej odporności, po zabiegach chirurgicznych i przy spadku potencji.

Aleee jest też i ale.
Żeń szeń w nadmiarze może wywołać działania uboczne, czyli: biegunki, nadciśnienia, wysypki skórne i senność jest to tzw. syndrom żeń-szeniowy.

Preparaty z żeń-szeniem są już wszędzie ale warto zwracać uwagę z jakiego źródła pochodzi, najlepiej kupić w aptece ewentualnie w sklepach zielarskich.
Często są połączone z witaminami,
np: Bodymax, Olimp Żeń szeń, Vitaminer Energia, Multi tabs z żeń szeniem itp. 
Jest też połączenie żeń szenia z preparatami magnezowymi:

Warto pytać aptekarzy - doradzą na pewno!

A my szykujmy się na podbój wiosny, buciki sportowe, no w każdym razie wygodne, dressss i na spacerek!

aptekareczka

piątek, marca 7

Bezsenność.

Znacie to uczucie, kiedy to niby znużeni całodzienną pracą, gonitwą, krzątaniną domową, zamiast nocą oddać się Morfeuszowi lub innemu Ktosiowi w ramiona i czekać na sen oddajecie się ale tzw.: myślówie? Sen przyjść nie chce, a wy liczycie te łowce i stado baranów i usnąć nie możecie?
Mnie się to przydarza ostatnio dość często. Nadmiar myśli, wiercenie się z boku na plecy, potem na brzuch na bok drugi, potem znów na plecy, jak to dobrze, że boki są tylko dwa...Ale kto wie, może niedługo jakieś salto mi się uda wykonać ;). Barany jak tak zacznę wyliczać, to skończyć się nie da, więc zdrowaśki zaczynam odmawiać, też nic.
Kiedyś babcie mawiały, że ciepłe mleko na noc z miodem usypia, ale to ściema. Mało tego, po 25 roku życia zanika nam enzym trawiący mleko - laktaza, więc może nam to nocne picie mleka często, gęsto zapewnić raczej nocne czuwanie.

Ale tak właściwie, to po co ten sen? Dlaczego człowiek bez snu długo nie przeżyje?

Sen to odpoczynek dla organizmu, regenerujemy się podczas snu. Odpoczywa nasz ośrodkowy układ nerwowy z mózgiem na czele. Zmniejsza się nasza przemiana materii, zwiotczają się nam mięśnie, zmniejsza się nam liczba skurczów serca i obniża się ciśnienie tętnicze krwi, oszczędzamy energię. Po prostu - resetujemy się.

Zaburzenia snu prowadzą do występowania oznak zmęczenia, rozdrażnienia, złego samopoczucia. Są widoczne, gdy występuje:
- przedłużone, utrudnione zasypianie,
- występowanie dłuższych okresów czuwania,
- częste budzenie się,
- bardzo wczesne budzenie się.

Co tu dużo gadać jest to ogólnie męczące!
Na leki w młodym wieku trochę za wcześnie, co będzie dalej?
Teraz jeszcze warto znaleźć techniki pomagające zasnąć.

Spacerek, wywietrzenie pokoju sypialnego i utrzymywanie w nim niższej temperatury, medytacja, nudna książka, ewentualnie zastosowanie czegoś ziołowego co uspokoi i wyciszy organizm przed snem.
Wskazane wtedy są szyszki chmielu - ten surowiec jest na przykład w piwie - wycisza, uspokaja;
liść melisy, ziele męczennicy lekarskiej (a ładniej brzmi passiflory - której zdjęcie poniżej), korzeń kozłka lekarskiego ( potocznie waleriana), kwiat lawendy, ziele dziurawca - działa przeciwdepresyjnie, poprawia nastrój.

Passiflora caerulea

Preparatów jest mnóstwo, na sen po aptekarsku polecam: Benosen, Valused, Kalms, Valerin sen, Doppelherz na sen, Dobry sen;
herbata z melisy, Neospassmina, Senospassmina (syropy).

Sama raczej nie korzystam ze środków nasennych, wolę aromatoterapię ;) (o tym innym razem) lub coś relaksującego przed snem np.: kąpiel z olejkami, świeże powietrze wpuszczone do sypialni. Wiem, że niektóre osoby muszą jakiś środek jednak zażyć.

W starej księdze medycznej znalazłam takie oto ciekawe sposoby na bezsenność...
"ustawiczne patrzenie na pewien przedmiot (...); albo lepiej wlepić oczy w białą szybę (okno zalepione białym papierem) przy palącej się lampce (...), można też osoby śpiące naśladować, aby wkrótce rzeczywiście usnąć..."
Hhmm, proste? Proste! Dobrze, że nauka i medycyna są obecnie na o wiele wyższym poziomie :)

Dobranooooc!!
aptekareczka