poniedziałek, czerwca 30

Zagadka

Obsługuję starszą panią. Bardzo drobiazgowo wypytuje mnie o każdy lek - w myśl zasady: "w razie wątpliwości skonsultuj się z farmaceutą". Po to właśnie są aptekarze. :)
Czuję na sobie spojrzenie kolejnego pacjenta ale nie mam czasu spojrzeć w jego stronę.
Pani skończyła, powoli się zbiera a ja słyszę radosne:
- Cześć, poznajesz mnie?
Patrzę w stronę młodego blondyna, który ze śmiechu mruży oczy.
- Wojtek - kolega z podwórka, kilka lat młodszy. Zmężniał ale uśmiech ten sam.
- No, poznałaś! Ja Ciebie też od razu poznałem, nic się nie zmieniłaś!
Chwilę gadki, na którą za bardzo nie ma czasu, bo inni czekają.
Tuż za nim kolejny facet, widać ze zniecierpliwieniem już napiera:
- A my to się chyba znamy z ogólniaka, no nie?
Przenoszę wzrok z jednego blondyna na drugiego, ciut starszego...
- Piotrek? O, ale niespodzianka, ledwo Cię poznałam.
- No, od matury to już 15 lat minęło. Ciebie też dopiero poznałem po głosie.

I tu zagadka. Zmieniłam się czy nie ?
aptekareczka
:)

środa, czerwca 25

Kapsułki

- Proszę panią ten lek jest chyba oszukany.
Pacjent, pan Klaus wyciąga opakowanie leku, a następnie wyciska z blistra po jednej kapsułce i mi pokazuje, że  jest ona do połowy pełna - "a nie w całości."
- Ale pan wysypuje ten proszek z kapsułki?
- No tak czasami.
- Ale po co, że się tak zapytam? 
- No, żeby sprawdzić czy jest równo - mówi naciskając kolejną kapsułkę, którą wyciągnął z blistra.
Patrzyłam na to z niedowierzaniem. 
- Wie pan co, każda kapsułka ma taką dawkę leku jaką trzeba. Jest to pakowane fabrycznie. Wszystko jest odmierzone maszynowo, a to że w kapsułka nie jest idealnie zapełniona to nie znaczy, że jest za mało.
- Ale ostatnio była pełna.
- Każda seria jest sprawdzana zanim wyjedzie do sprzedaży. (No nie mam już innych argumentów.)
Wychodzi szef.
Patrzy na pacjenta i pada to jego mrukowate: "o co chodzi?"
- Pan mówi, że ma za mało leku w kapsułce.
- Jak za mało? To reklamacja do producenta, przecież my tego nie robimy. Oni to kontrolują przecież.
- Ostatnio miałem więcej.
- A skąd pan tak pamięta? Niech pan to po prostu bierze a nie odmierza i już.


aptekareczka :)

poniedziałek, czerwca 23

Wrzody, refluks, zgaga a inhibitory pompy protonowej.

Inhibitory pompy protonowej.
To grupa leków, która powszechnie jest stosowana w leczeniu nadmiaru wydzielania kwasu żołądkowego.
Leczą nie tylko popularną zgagę ale też i inne dolegliwości czyli:
- zarzucanie treści pokarmowej tzw.: refluks;
- "odbijania";
- chorobę wrzodową żołądka i dwunastnicy;
- stosuje się je także jako osłonę przy nadmiernej ilości przyjmowanych leków, szczególnie po dłuższej kuracji lekami przeciwbólowymi lub antybiotykoterapii.

Przyjmowane są po to, aby osłonić błonę śluzową żołądka i wyhamować produkcję kwasu żołądkowego przez pompę protonową. (Wiem brzmi trochę naukowo :)).

Dodam, że można już niektóre leki z tej grupy kupić bez recepty:
  • omeprazol: np.: Bioprazol (kaps),Ortanol max(kaps.), Polprazol max(kaps),  
  • pantoprazol: np.: Controloc Control (kaps), Anesteloc Max (kaps),
  • lanzoprazol (na receptę);
  • esomeprazol (na receptę);
Należy je przyjmować rano na czczo, do godziny przed śniadaniem - zapewnia to lepszy efekt działania leku.

Stresy, złe odżywianie, pośpiech, fast-foody, ciągłe kombinacje z dietami odchudzającymi, powodują, że z naszym żołądkiem i trawieniem źle się dzieje. Coraz więcej młodych osób zapada na chorobę wrzodową i coraz częściej szukają pomocy w aptekach.
O innej grupie leków, neutralizujących zgagę następnym razem.

A to a propos sprzed paru dni...
Wchodzi młody mężczyzna w towarzystwie - chyba ojca. Długie, blond włosy, kilkudniowy zarost, na nadgarstkach skórzane bransolety. Całkiem przyjemny głos:
- Dzień dobry czy ma pani może taki lek, oho, zapomniałem nazwy.
- Proszę powiedzieć na co ten lek ma pomóc. Może trafię.
- Taki jak ktoś ma problemy żołądkowe, zgagę, taki na "ka"
 - Może pan myśli o ... (podałam nazwę)
- OOOOO!
- Niestety nie mam, ale mogę coś innego zaproponować z inhibitorów pompy protonowej. ( Wymsknęło mi się  kurka wodna, naukowe określenie grupy leków...i się zaczęło).
- O, a co pani powiedziała? Jaka pompa? Proszę powtórzyć.
- Inhibitory pompy protonowej - powiedziałam już wolniej i wyraźniej. Patrząc mu - w całkiem ładne oczęta.
- Proszę panią, ja jestem biologiem, ja się znam na wszystkich pompach ale o takiej nie słyszałem. Chciała pani scynić ( to chyba znaczy ściemnić w nowomowie ;)) ? Zmrużył oczy.
- Proszę?? Nie, nie "scyniam", naprawdę jest coś takiego jak pompa protonowa.
- Tak? No to gdzie?
- W żołądku, gdzie wytwarza się kwas żołądkowy, wpływa na mechanizm łączenia jonów H(+) i Cl(-) ale to jako biolog na pewno pan wie. Uśmiechnęłam się lekko. Ale gość nie odpuszczał.
- Ach tak. To na czym polega ten mechanizm?
- Wie pan, to musiałby już ktoś wykład panu przedstawić z anatomii lub biochemii. Może nawet i rozrysować schemat ale tego to ja już aż tak dokładnie nie pamiętam.
- Ja sobie to poszukam, przeczytam, i wrócę do pani, to sobie przedyskutujemy ten temat.
- Zapraszam.
Wyszli. A oddalając się do auta dało się usłyszeć:
- Wiesz tato, laska chciała scwanić - myśli, że trafiła na naiwnego, mądralińska. Ale ja to wiesz sprawdzę.

aptekareczka - laska ;)

niedziela, czerwca 22

Apteczka w góry. (4)

Długi weekend miałam "pod górę." Wyjazd w Tatry zawsze dodaje mi energii aż miło!.

Wakacje coraz bliżej, przypominam o zabraniu apteczki pierwszej pomocy.
A co apteczka górska powinna zawierać? Już odpowiadam:

  • opaskę uciskową, na 5, 10 lub 12 cm szerokości - w razie kontuzji kolana, stopy;
  • zestaw plastrów, oczywiście na otarcia przy długim chodzeniu lub nieschodzonych butach;
  • multiwitaminę przy wyczerpującym wysiłku na dalekich trasach;
  • środek przeciwbólowy;
  • maść lub żel przeciwbólowy, przeciwzapalny- np.: na naciągnięte mięśnie i ściegna; 
  • coś na biegunkę, w razie gdybyśmy pili wodę ze strumienia - różnie to bywa;
  • krem z filtrem na twarz, jeśli idziemy wysoko i koniecznie jakieś okrycie na głowę;
  • coś słodkiego na niedocukrzenie po wysiłkowe,
  • wodę mineralną!
Przy pierwszej pomocy to tyle.
A oprócz tego trzeba by w te góry zabrać:
siłę i kondycję,
odpowiednie buty z dobrą podeszwą,
porządne grube skarpety,
dobry humor,
fajnych ludzi,
mapę,
pelerynę przeciwdeszczową,
ewentualnie rękawiczki - na łańcuchy lub skały.
I hej góry nase góry!


aptekareczka po góralsku, hej :)

czwartek, czerwca 12

Tulipanoza...

 - Da mi pani coś na tulipanoze? Młody facet, ciągnący za sobą żonę z małym dzieckiem, wchodzi pewnym krokiem, z takim oto pytaniem na ustach. Na dzień dobry.
- A co to jest tulipanoza? Bo ja nie wiem...- Przyznałam się pacjentowi lekko zaniepokojona tą niewiedzą na temat być może bardzo poważnej choroby, która jegomościa dotknęła. Pomyślałam po cichu: "jakaś nowa choroba weneryczna czy co??" ( Nie wiem dlaczego tak mi się skojarzyło... ;))
- No uczulenie na tulipany. - Odpowiada on patrząc na mnie. Dziewczyna prychnęła, uśmiechając się pod nosem.
- Hm, nie słyszałam o tulipanozie szczerze mówiąc. Mogę panu dać coś ogólnie przeciw uczuleniom. Tabletki na alergię, maść jeśli ma pan wysypkę.
- Ja nie mam jeszcze nic ale koleżanki, co pracują przy tulipanach mówiły, żeby coś wziąść. Ale niee, to jak pani nie wie co to jest, to niech pani nic nie daje. Najwyżej się dopytam.


Główkowałam nad tą tulipanozą, to mnie facet zaskoczył! Wszedł szef. Zapytam może on mądrzejszy, starszy, doświadczony, zna się lepiej.
- Wie pan coś o tulipanozie?
- EE, a co to jest uczulenie na Tulip? ( lek na cholesterol ).
- Ponoć uczulenie na tulipany...
- Pierwsze słyszę, pewnie ktoś w internecie się leczył.
Na to weszła jego żona, lekarka.
- Słyszałaś coś o tulipanozie?
- A co to jest?
- Ponoć uczulenie na tulipany.
- Nie słyszałam.
- To powstała nowa jednostka chorobowa w takim razie.
- Ech, no to jak będziemy każde uczulenie "na coś" nazywać, to niedługo będziemy mieć: truskawkoze, różanoze, alergioze, byleby naukowo brzmiało!

Czego to pacjenci nie dowymyślą...
A ty potem człowieku nadążaj za tymi nowościami!
;)
ciągle ucząca się aptekareczka.

środa, czerwca 11

Jak przeżyć upały?

Jak przeżyć upały kolega pyta.

1. Pić dużo płynów:
najlepiej niegazowanych,
małymi porcjami ale często,
nie za bardzo zimnych.

2. Unikać bezpośredniego słońca przynajmniej w godzinach południowych do 14.

3. Jeśli musimy być na zewnątrz to nosić czapki, kapelusze, chustki na głowie.

4. Dzieci i osoby starsze nie powinny przebywać na bezpośrednim słońcu!

5. Używać wiatraków, klimatyzacji, wachlarzy i zdrowego rozsądku :)

6. A przy klimatyzacjach zwracać uwagę, żeby regulować strumień chłodnego powietrza nie bezpośrednio na nas.

Odwołuję też do mojego posta jak funkcjonować w lecie i zdrowo, podkreślam zdrowo - korzystać ze słońca oraz co zrobić jeśli się poparzymy.
urlop-ja-na-to-jak-na-lato!

Przypominam, jeśli bierzecie leki podane poniżej - szczególnie trzeba uważać na słońce, mogą wystąpić uczulenia, reakcje skórne:
- antybiotyki, gł. tetracykliny, sulfonamidy,
- niesteroidowe leki przeciwbólowe: ibuprofen, ketoprofen, naproksen, zarówno w tabletkach jak i maściach;
- leki odwadniające,
- leki przeciwtrądzikowe,
- leki hormonalne,
- dziurawiec. 

Pajączki

No i idzie - a w sumie to przy tych temperaturach jest już - lato! Chciałoby się już pokazać zgrabne nogi aa tu jakieś pajączki się pokazują!

Pajączki. Tak potocznie mówimy na popękane małe naczynka krwionośne pod skórą, które tworzą taką jakby pajęczą sieć. Jeśli są zbyt kruche i mało elastyczne to pękają tworząc mikrowylewy. Nie jest to wprawdzie bardzo groźne ale mało estetyczne i na dłuższą metę wskazuje, że coś jest nie tak z naszymi żyłami.
 

Są osoby, które po prostu są na to narażone bardziej niż inne. Mają na przykład płytko unaczynioną warstwę podskórną i naczynka krwionośne są u nich bardziej widoczne. Ta dolegliwość pojawia się także z wiekiem, zależy od rodzaju pracy, odżywiania, dbania o higienę skóry i ogólną kondycję.

Warto więc zadbać o elastyczność naszych naczyń krwionośnych zawczasu. 

Do tego służą produkty z rutyną, witaminą C, diosminą, hesperydyną, escyną. 

O niektórych produktach już pisałam przy chorobach zakrzepicy.

Jeśli już się pojawią popękane żyłki to proponuje smarować te miejsca maścią z arniką lub z wyciągami z kasztanowca: escyną, trokserutyną, m.in.: Venescin, Esceven, Venożel, Venoruton.
A do tego zastosować doustnie jakiś preparat z rutyną np.: Venescin w tabl., Esceven, Cerutin, Rutinoscorbin, Venoruton tabl. itp.

Przy większych wylewach i tendencjach do żylaków warto zastosować już heparynę, która zapobiega zakrzepom i siniakom. 
Maści lub żele tj.: Lioton żel, Heparinum krem, Heparin Forte żel i inne.
Doustne preparaty regulujące prawidłowy przepływ żylny z dodatkiem diosminy, hesperydyny, np.: Detramax, Diosminex, Dih, Diohespan, Cyclo 3 Fort.

Leki te zapobiegają też opuchliznom, obrzękom i bolesnościom nóg. Nawet podczas upałów, długiej jazdy samochodem, autobusem czy kilkugodzinnym lotem. Dlatego warto się w nie zaopatrzyć przed dalekimi podróżami urlopowymi.

Maści smarujemy po 2 razy dziennie. Tableteczki przyjmujemy w zależności od zawartości składników ale przynajmniej raz dziennie.

I ruch!! Spacerki, bieganie, rowerki, gimnastyka, pływanie.

aptekareczka

wtorek, czerwca 3

To na pe i to na pe.

Wchodzi uśmiechnięty od ucha do ucha starszy pan i ze śląskim akcentem woła:
- Przyszedłem po wczorajsze leki.
- Aa to pan Piórko!?
Recepta z poprzedniego dnia, częściowo zrealizowana, miał odebrać tylko 1 lek, którego brakowało.
- Tak. To ja!.
Zadowolona z siebie, że pamiętam nazwisko, wsadziłam lek do siateczki. Pan podziękował. Zapłacił. Wyszedł.

Mijają tak ze dwie godziny.

Wpada pan Piórko z siateczką z lekiem, który mu dałam. Czerwony na twarzy, zdyszany.
- Pani kochana chyba zaszła pomyłka. To nie mój lek!
- Jak to? Pan Piórko tak?
- Piewko!
- Jak to Piewko?
- Przecież pytałam czy Piórko!?
- Pani ja przygłuchy jestem, zapytała pani coś na "pe" to powiedziałem, że to ja.
- No masz ci los, coś takiego. Ale pan widział jak wkładałam lek do siatki przecież.
- Oj tam widział. Rozpakowuje w domu, patrzę, a to nie moje!

Sytuacja komiczna, chociaż pod względem aptekarskim to śmieszne być nie powinno... Dwa podobnie brzmiące nazwiska, różne leki i akuratnie obydwóm zabrakło po opakowaniu. Jak to wiele nie trzeba.

- Panie i pan na kole (rowerze) jechał? zapytał rezolutnie Dżordż, który wszystko słyszał.
- No pewniee.
- Tyle kilometrów? (odległość do wioski 7 km - i tak 2 razy - pan pod siedemdziesiątkę...) Toś się pan najeździł! Pan masz kondycję!
- Daj pan spokój!
- I widzisz pan panie Piewko! Jak człowiek nie dosłyszy to se dopowie!


aptekareczka