środa, lipca 30

Nałogi i hazard.

Uwielbiam rogale. Drożdżowe, maślane, z ciasta francuskiego, croissonty, nadziewane i bez nadzienia. Kiedyś Ktoś mi niemal co drugi dzień do byłej pracy donosił rogale na drugie śniadanie :).
Do kawy lub herbaty idealne, wprawdzie to niedietetyczne i ciut kaloryczne ale cóż - smaczne.
W nowej pracy zaangażowałam w to Dżordża, w sumie to sam się niechcący zaangażował. Gdy kiedyś miał wyjść do miasta rozmienić pieniądze nieopatrznie zapytał czy mi coś po drodze nie przynieść "prywatnie" - jak to ujął. "No jakbyś znalazł gdzieś rogala to chętnie".

I przyniósł całą torebkę nadziewanych. I się zaczęło, teraz sobie podjadamy od czasu do czasu.

I zapoczątkowałam nałóg pierwszy. W zeszłym tygodniu Dżordż dostał polecenie od szefa, żeby mu kupił rogale, bo zapomniał śniadania.
A ostatnio, wychodzi szef, ręce w kieszeni, przeszedł raz, rozglądnął się po ladzie, zawrócił i do Dżordża:
- emm po drobne nie idziesz?
- No mogę pójść.
- To może coś do kawy czy tam herbaty weźmiesz, bo jakoś tak nic nie ma dziś.
- Nie ma sprawy, posmakowały co?! Coś ci przynieść mała?
- A w sumie to kumulacja w totka jest - 24 mln - trzeba los wysłać, kupisz mi?
- No pewnie może i ja sobie kupie, ile chcesz?
- Jeden chybił trafił.
- Tak??? To weź mi też - dołącza się szef.

Wraca z lotkiem, przynosi 3, podaje mi i mówi "losuj, jako kobieta masz pierwszeństwo."
Wylosowałam, poszedł do gabinetu szefa i słyszę: - "który chcesz?"
- Nie ma który, wszystkie wspólne! A wygraną dzielimy na 3, co? Po 8 mln na łebka nam nie starczy? Jeszcze nawet rodzinę obdzielisz - zarządził boss.
No dobra niech mu będzie. Po czym wyszedł i pyta: "co może być?"

- Może 8 baniek to niezły pieniądz. No i jutro w takim razie jestem ostatni dzień w pracy i lecę w świat, tyle mnie będziecie widzieć! - rzuciłam.
- Ale tak od razu? Najpierw się trzeba przyczaić, żeby się nikt nie zorientował. A w święta dopiero wylot.
- Taa i jeszcze dla niepoznaki 50 zł od sąsiada na bilet pożyczyć, żeby się nikt nie zdziwił.
- No i jeszcze mu nie oddać!
- To o której losowanie? Bo od jutra jesteśmy milionerami.

P.S. Na 3 losy mieliśmy AŻ 2 liczby trafione.

aptekareczka

czwartek, lipca 24

Opryszczka wargowa.

Szef chodzi już tydzień z opryszczką.
Zaczął od plastrów na opryszczkę, są przezroczyste, ochraniają skórę przed zewnętrznymi czynnikami i nie pozwalają się rozsiewać wirusowi. 
W dzień, kiedy chodzi się do pracy i nie chce odstraszać klientów idealne. Skóra musi być sucha podczas zakładania, żeby się nie odkleiły.

Są też maści przeciwwirusowe: Hascovir, Zovirax, Erazaban, lub płyn wysuszający Sonol.

Można na przykład w dzień użyć plastra, wieczorem maści.
Warto też zażyć witaminę B complex.

Żeby wysuszyć jątrzący się wyprysk stosuje się pastę cynkową.

Skąd się bierze opryszczka? Wywołuje ją wirus HSV (herpes simplex virus ), który należy do rodziny wirusów wywołującej nie tylko opryszczkę wargowa ale też m.in.: opryszczkę narządów płciowych, półpasiec, ospę wietrzną, cytomegalię, gorączkę trzydniową.
Możemy być jego nosicielami, lub mieliśmy kontakt z nosicielem. Uaktywnia się w wyniku spadku odporności naszego organizmu. Zarazić się można drogą kropelkową (kaszel, kichnięcie) lub bezpośrednio podczas pocałunku, picia z jednej szklanki, wspólne ręczniki, etc.

Opryszczka wargowa, najczęściej pojawia się w okolicach ust, gdzie skóra jest najdelikatniejsza, ale może pojawić się w nosie.

Jeśli wirus dostanie się do organizmu, to będziemy z nim żyć zawsze, choć będzie w stanie uśpienia i może się przez długi czas nie ukazywać w postaci wyprysku. Chyba, że będziemy osłabieni, przeziębieni, chorzy.

A propos.
Dziś przyszedł przystojny, wysoki, ładnie zbudowany młody mężczyzna. Pokazuje mi na wargę i mówi proszę mi dać coś na to.
- No wygląda mi to na opryszczkę.
- A co to jest wirus?, tak?
- Tak, wywołuje ją wirus.
- To co znaczy się, że mogłem się nim jakoś zarazić?
- No tak, mógł pan na przykład mieć do czynienia z jakąś nosicielką...
Chłopak zrobił się czerwony, uśmiechnął się nieśmiało spuszczając głowę. 
Też się uśmiechnęłam i spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo...


aptekareczka

wtorek, lipca 15

Ubezpieczenie na życie.

Być może z apteką ma to niewiele wspólnego, aleeeee chcę się podzielić pewną rozmową jaką udało mi się przeprowadzić z biurem obsługi mojego operatora.

Od jakichś 3 dni dobija się do mnie tajemniczy numer na komórkę. Z reguły oddzwaniam jeśli nie uda mi się odebrać ale tym razem czuję, że to jakaś nowa promocja.
I zgadza się. Odebrałam wczoraj przy śniadaniu, gdy miałam chwilę czasu na rozmowę. Słyszę miły damski głos, wolałabym męski ale cóż...
Pani z call center od mojego osobistego kilkuletniego ( z reguły jestem wierna) operatora oferuje mi fantastyczne ubezpieczenie na życie.
W razie wypadku śmiertelnego, rany ciętej, kłutej, wypadku drogowego, zawału serca...etc.
Hmm to już ubezpieczacie od wypadku podczas telefonicznej rozmowy czy jak? Myślę sobie.
- Ubezpieczamy na życie dla rodziny, dzieci, współmałżonka w razie pani śmierci.- odpowiada uprzejmie pani.
- Dziękuję za troskę ale wie pani, ja nie zamierzam na razie umierać, proszę mi i mojej rodzinie tak źle nie życzyć.
- Ale to raczej dla dobra rodziny, wie pani czasem przechodzi pani przez pasy, jedzie autem, lub ktoś panią najedzie, przypadki chodzą po ludziach.
- Tak poniekąd ma pani rację, ale moja rodzina wolałaby mnie żywą niż moje pieniądze ( oczywiście uśmiecham się z przekąsem do siebie, bo prawda może być zupełnie inna ale po mojej śmierci będzie mnie to guzik obchodzić i jakoś ten argument do mnie nie trafia).
-Rozumiem panią ale czy nie chciałaby pani zabezpieczyć rodziny na wszelki wypadek? To będzie kosztować jedynie 12,30 doliczane co miesiąc do faktury, dodam, że za ten miesiąc będzie gratis.

Zaczęłam się zastanawiać czy babka po drugiej stronie linii telefonicznej (światłowodowej, whatever) nie planuje już na mnie jakiegoś zamachu od ręki, bo tak mnie uporczywie namawia.

- Nie skorzystam, szkoda pani czasu.
- To wyślę pani umowę, pani ją sobie spokojnie przeczyta i może do nas odesłać bez podpisu lub się zgodzić.
- Proszę nie przysyłać żadnej umowy, nie będę korzystać z takiej promocji, do widzenia.

Od wszystkiego teraz trzeba się ubezpieczyć. Już mam ubezpieczony kredyt mieszkaniowy, karty płatnicze, mieszkanie (to na kredyt) , samochód, jeszcze brak mi faktycznie ubezpieczenia od operatora telefonu.

Każda umowa to niemal jak cyrograf! Po mojej śmierci to w rodzinie będą sami milionerzy. Się ucieszą!! ;)

P.S. Nie dajmy się zmanipulować

poniedziałek, lipca 14

Odparzenia.

Jak zauważyłam przez te kilka dni coraz częściej zgłaszają się starsze osoby pytające o coś na odparzenia.
Z reguły nieśmiało niemal mimochodem a  w lecie pojawiają się odparzenia, szczególnie u osób otyłych ale też i pań z dużym biustem, małych dzieciaczków, osób leżących z "pampersami".

Fałdy skórne - spocone gorącem, ocierają się o siebie i bęc - najpierw zaczerwienienie, potem pieczenie, wysypka, ogień na skórze aż do bólu.

Kilka zaleceń aptekareczki:

1. Higiena, czyli podmywanie się i dokładne suszenie ciała w podatnych miejscach.
2. Luźne stroje, z naturalnych, oddychających tkanin.
3. Stosowanie zasypek typu alantan, talk, szczególnie w pachwinach, pod biustem, przy pupie, na stopy.

Jeśli się już pojawi odparzenie, to smarować maściami z alantoiną i dekspantenolem tj.: Alantan Plus, Bepanthen, Alantandermoline, Linomag maść ( szczególnie tzw. odpieluszkowe odparzenie).

Wysuszająco działają maści z tlenkiem cynku np.: Sudocrem, Penaten, Tormentiol.

Trzeba delikatnie smarować tak podrażnioną skórę i codziennie używać kremy lub balsamy także i te z prowitaminą A czyli dekspantenolem (jak już wspominałam wyżej) jest to np.: Panthenol w kremie lub pianka, taka na poparzenia skórne.

Czasem przy dość mocno zaniedbanej, swędzącej ranie, skóra może popękać a w tych miejscach są idealne warunki do rozwoju bakterii i grzybów - wówczas zaleca się też Clotrimazol krem, głównie u osób dorosłych do stosowania w niemal ciągle wilgotnych od potu fałdach skórnych (pod biustem, w pachwinach, palcach u stóp).

Wymieniłam rzeczy dostępne bez recepty. Jeśli jednak sytuacja nie poprawi się, no cóż pozostaje udać się po poradę lekarską.

aptekareczka

czwartek, lipca 10

Nowomowa

Pacjenci często mają problem z wymówieniem, zapamiętaniem czy powtórzeniem nazw leków.
Fakt czasami nazwy są skomplikowane, długie i obcobrzmiące. I tu się pojawia oczywiście pytanie: jakby tu sobie ułatwić życie z czymś o nazwie np.: Clotrimazolum, Aviomarin, Tinctura Gingko Bilobae, i innymi cudami medycyny.
Do sformułowań typu proszę o te żółte tabletki, różowe, takie malutkie kapsułeczki, takie te zieloniutkie - my aptekarze już się przyzwyczailiśmy. Ale niektóre hasła w dalszym ciągu wzbudzają zdumienie, zaniemówienie lub śmiech.
Aviomarin to avemaryja,
Apap to apat,
Ibuprom - imbuprom,

Dziś poznałam coś nowego...

Starsza pani, z trwałą ondulacją bielutkich włosów, elegancka, wyprostowana, szczupła wiek uwaga!!! - 95 lat. Z niemieckim akcentem mówi do mnie: - "jeszcze kingkonga na pamięć."
Najpierw mnie zamurowało, uśmiechnęłam się lekko, bo domyśliłam się, że chodzi o Tinctura Ginkgo.
Ale tak fajnie to zabrzmiało, że poszłam do szefa, który metkował towar i zagadnęłam śmiejąc się od ucha do ucha:
- Wie pan co to jest kingkong?
- Co? Tinctura Ginkgo?
- No, kurcze zgadł pan.
- A pani wie co to: "te 4 a tamte 5?"
- EEE, zonk, ni chu chu nie wiem.
- Mi te 4 a ciotce 5 po śląsku. Tante to chyba u nich ciotka nie? Ktoś mi taki tekst przy ladzie walnął, a ja się pytam ale jakie tamte? Myślałem, że się ze śmiechu pokładą na podłodze. Bo tabletki na kucanie to wie pani co to?
- Taaa, tabletki na kaszel. Nawet taki dowcip był, że przychodzi Ślązak do apteki i chce tabletki na kucanie. Aptekarz skojarzył, że to na przeczyszczenie. Pacjent wraca i mówi "panie dejcie mi teroz coś na sraczke, bo co kucnoł (kaszlnę) to do ubikacji ledwoch zdołrzoł.

Tak to na aptekarza pułapki co dzień nowe czekają :).

aptekareczka

wtorek, lipca 8

Owady atakują.

Komary - a w zasadzie komarzyce, plagi muszek owocówek, muchy końskie, ostatnio dziabią zaciekle. Swoja drogą ciekawe dlaczego u większości gatunków to właśnie samice są kąśliwe ;).

A) są sprytniejsze,
B) mniejsze,
C) wszędzie się wcisną,
D) muszą zadbać o pożywienie,
E) walczą za przetrwanie rodziny.

A taki duży komar, z chudymi, cienkimi kończynami, spowolniały, pokraczny, poruszający się jak kibic po przegranym meczu swej ulubionej drużyny, gdzie on by mógł trafić? Najczęściej pod jakąś gazetę tudzież łapkę na muchy i tak też z reguły kończy. Co innego taka mała pani komar, która cichutko wkrada się w odsłonięty kawałeczek ciała i ostrą jak szpileczka trąbką wbija się i już sami wiece co robi.

Zebrałam obszerny wywiad i wiem co ponoć odstrasza komary.

Olejki eteryczne, szczególnie o intensywnym zapachu tj.:
- eukaliptusowy, cytrynowy, waniliowy, goździkowy, lawendowy;

- zapach ziół tj.: szałwia, bazylia, tymianek;

- olejki eteryczne z liści pomidorów; nawet warto potrzeć nimi ciało;

- zapach witaminy B compleks, można rozetrzeć ją i umieścić na talerzyku np. na parapecie;

- repelenty, czyli wszelkiego rodzaju odstraszacze na owady w aerosolu, z dużą zawartością DEET
(N,N-Dietylo-m-toluamid), to substancja, którą wykryto dla żołnierzy USA do dżungli - ale uwaga: nie stosować u dzieci do 3 go m-ca;

A jeśli już coś nas ukąsi i pojawia się odczyn, zaczerwienienie, opuchlizna, wysypka, swędzenie, to cóż są maści po ukąszeniach: 

- przy alergicznym odczynie np.: z hydrokortyzonem 0.5%;
- przy rozdrapanej ranie coś z antybiotykiem np.: Tribiotic, Maxibiotic;
- typowe maści po ukąszeniach tj.: Entil żel, Fenistil żel;
- jeśli pojawia się opuchlizna np.: okłady lub żel Altacet, Altaziaja.


P.S. Jak najmniej zgryźliwych owadów w te wakacje!!
aptekareczka

wtorek, lipca 1

Co na stłuczenia.

Pierwsza reakcja w stłuczeniach kolana, ręki, łokcia, palca, etc.

1. Pojawienie się opuchlizny.

Na opuchnięte, obolałe miejsca najlepiej sprawdza się żel: Altacet, Altaziaja lub Altix.
Można też zastosować kompresy namoczone w roztworze z Altacetu.

1 tabletka Altacetu rozpuszczona w 1/4 szklanki wody.
Okłady z takim roztworem stosujemy do 5 razy dziennie na opuchnięte miejsca.

Dla dzieci mamy już dostępny Altacet junior, ale od 6 roku zwykły Altacet jest też wskazany.

2. Pojawienie się opuchlizny z siniakiem.

Jeśli nie jest to otwarta rana a tylko widoczny krwiak podskórny, możemy ranę posmarować maścią z arniką, która świetnie resorbuje krwiaki.
Kiedyś nasze babcie i prababcie zrywały ziele arniki zwanej też kupalnikiem i przykładały lekko wymięte liście bezpośrednio na siniaka. Goiło się w trymiga. 

Bardzo dobra maścią jest Arcalen, połączenie nagietka z arniką i wyciągiem z kasztanowca.
Albo żel o nazwie Siniak
Jednym z nowszych i ciekawszych wynalazków jest żel Uzarin połączenie leku na opuchliznę i siniaka jednocześnie.
Aby nie dopuścić do skrzepu stosuje się maści z heparyną: Heparinum, Lioton, Heparin Hasco

Żeby krwiaki i siniaki szybciej się wchłaniały do tych cud maści warto też brać coś na uszczelnienie naczyń krwionośnych doustnie, czyli jakiś preparat z escyną lub rutyną.

3. Opuchlizna wokół stawu przy skręceniu.

Oprócz tego, że stosujemy wspomagacz w postaci maści, żelu czy roztworu na opuchnięcia, usztywniamy to miejsce choćby bandażem elastycznym czy opaską elastyczną.

4. Mocny ból.

Przy silnym bólu warto zastosować maść przeciwbólową/przeciwzapalną. 

Jeśli przy stłuczeniu nie możemy ruszać kończyną, czujemy silny ból, i stan opuchlizny się pogarsza - no cóż należy się udać po pomoc do ambulatorium. 

Jak najmniej stłuczeń życzę.
aptekareczka