Przejdź do głównej zawartości

Posty

Woda utleniona. Apteczka pierwszej pomocy (1)

Upadkom, skaleczeniom, poparzeniom, zadraśnięciom, przecięciom, odparzeniom, zadrapaniom oddam tutaj pole do popisu. A co! Tuż przed wakacjami przypomnę o lekach pierwszej potrzeby. Zatem, coś do odkażania natychmiast.  Podstawowy, stary lek a i teraz w XXI wieku jest powszechny: woda utleniona, czyli 3% roztwór nadtlenku wodoru (perhydrolu): niszczy bakterie beztlenowe; pobudza gojenie i ziarninowanie ran; niszczy także bakterie w wodzie pitnej; Dzięki niej bakterie nie przedostają się przez uszkodzoną skórę. Owszem może i trochę piecze ale to na skutek reakcji niszczenia bakterii i uwalniania pęcherzyków tlenu, które penetrują przez uszkodzoną skórę. Wadą jest to, że może powodować odparzenia, ale na niewielkie otarcia i rany powierzchowne: typu płytkie przecięcie skóry, na pierwszy rzut dezynfekcji w domowej apteczce można spokojnie stosować nierozcieńczony roztwór. Obecnie jest dostępna też postać żelu (Peroxygel ) lub aerozolu. Kiedyś były tabletki o naz...

Jaszczurka...

Obsługuję dziś mamuśkę z małym brzdącem.  Dziecię ma mniej niż roczek, siedzi sobie u mamy pod pachą, najpierw patrzy dużymi oczami na panią w okularach (czyli mnie). Potem zaciekawiło go coś innego pod ścianą. Tak się wiercił, że mało matce z rąk nie wypadł. Okazało się, że dojrzał małą jaszczurkę, która cichaczem skradała się wzdłuż ściany. I zaczęła się akcja łapania. Dżordż poszedł po ekwipunek, jak zobaczyłam co przyniósł, to zdążyłam krzyknąć: - "tylko jej nie zabijaj!" Dzierżył dzielnie kwadratową szuflę metalową wielkości ekranu od komputera i miotłę, sam ma 1,80 wzrostu. Jeszcze mu brakowało kombinezonu ochronnego. Szedł dzielnie na to małe, niewinne stworzonko, jak co najmniej na jakiegoś warana. - Nie będę jej zabijał, no co ty! - No! Bo już myślałam...Tak się na nią szykujesz. - Uważaj bo idzie do ciebie za ladę. Zwiała mi pod szafki. Przeszła sobie na kable od komputera, pod moje nogi. - Tylko mi nie piszcz! - mówi zamierzając się na nią...

Sztuczna szczęka.

Dzień się zaczyna. Zaanonsował się starszy mężczyzna podając recepty. Wyłożyłam leki na ladę, podliczyłam, spojrzałam na pana z pytaniem - "czy to wszystko?" . W tym momencie, on szybciutko zgrabnym ruchem, prosto z ręki włożył sobie natychmiast - przyłapany na gorącym uczynku - do ust sztuczną szczękę...! "Tak." - Odpowiedział poprawiając sobie w międzyczasie językiem "trzecie zęby". Ja spuściłam wzrok, kąciki ust mi zadrżały od śmiechu, który starałam się opanować, stojący obok Dżordż parsknął cicho, udawałam, że tego nie widzę ani nie słyszę. Twarz pokerzystki... Podałam kwotę do zapłaty, prosząc jednocześnie o drobne. Na to pacjent do mnie: "ja pani zaraz coś pokażę..." "A cóż to mi pan chce jeszcze pokazać?" wyrwało mi się na głos niejednoznacznie, bo ta szczęka nie schodziła mi z głowy...Może mnie jeszcze czymś zaskoczy. Kolega zaczął się trząść ze śmiechu. Na szczęście, pan pokazał mi tylko portfel, żebym sobie drobne...

Zmiany wiosenne.

I czeka mnie rozmowa o umowę o pracę.  Pierwsze dni za mną. Dojeżdżam do pobliskiego miasteczka.  Koleżanka jest na urlopie macierzyńskim i na ten czas będę ją zastępować. Kiedyś pracowałyśmy razem, mało tego, odbywała w mojej - byłej już aptece staż, to było gdzieś z 7 lat temu. Można powiedzieć, że pomagałam jej wtedy wkroczyć w zawód. Zżyłyśmy się i zaprzyjaźniły, bardzo ją polubiłam. I mimo tego, że Aga odeszła do innej pracy, do dziś się przyjaźnimy i utrzymujemy kontakty. A teraz, jak się okazało, przez przypadek ( choć ja twierdzę, że nic się nie dzieje przypadkiem) pracuję chwilowo za Nią. Dziwne to ale życie faktycznie zatacza kręgi...:). Taaak, nowe miejsce, inne miasto, inna okolica i całkiem Inni ludzie. Zmiana otoczenia jest mi baardzo potrzebna. Miejsce pracy. Małe miasteczko, połowa ludności to Polacy, druga połowa to ludzie z niemieckim lub śląskim pochodzeniem. Specyficzna miejscowość. Ale doświadczenie ciekawe. Pacjenci. Ludzie skromn...

The end?

I klops apteka sprzedana. Nowy rozdział. Personel się zwolnił ( ja ) lub dostał wypowiedzenie ( moje kochane koleżanki ). Ekipa trudna do zastąpienia.

Żelazo

Żelazo - jest składnikiem budulcowym hemoglobiny, nośnika tlenu i dwutlenku węgla do i z komórek; - pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu białek, enzymów,  - jest niezbędny do produkcji energii. Żelazo źle się wchłania z jelit, aby to poprawić dobrze jest przyjmować go w towarzystwie witaminy C, kwasu foliowego, przyjmować żelazo najlepiej przed posiłkami lub na czczo. Przy przyjmowaniu żelaza w preparatach aptecznych mogą wystąpić turbulencje żołądkowe a u dzieci przy przyjmowaniu syropów z żelazem może pojawić się ciemny nalot na zębach.  Najlepiej uzupełniać żelazo z odpowiednią dietą, czyli: mięso czerwone wieprzowina, wołowina, może być w postaci surowej - tatar (uwielbiam!!); wątróbka, kaszanka; szpinak, nać pietruszki; ziarna dyni ; migdały, orzechy; suszone śliwki, rodzynki, daktyle; ziarna sezamu, gotowana fasola;  owoce morza, czyli jak widać cały spory arsenał jedzenia. :) Chociaż niestety żelazo pochodzenia roślinnego trudniej si...

Żelazny szpinak.

No i naszło mnie dziś na jakąś przekąskę, a że w lodóweczce świeży szpinak leżał sobie, to mi się go zachciało na patelni z masłem podsmażyć. Spece od kuchennych rewolucji mówią, że szpinak obowiązkowo musi mieć czosnek za towarzysza ale, że niektórym innym specom od lekarstw czosnek szkodzi, to się obyło bez niego. I też była pycha, z dodatkiem odrobiny śmietanki słodkiej, wysokoprocentowej :). Szpinak. Oj, w przedszkolu znienawidzone danie. Teraz uwielbiam i to w każdej postaci. Podsmażony ze śmietanką, szpinak w naleśniku z serem feta lub mozarella, lasagna ze szpinakiem, szpinak z makaronem i sosem serowym, ryba ze szpinakiem, tarta szpinakowa. Takie smaczne szpinakowe przysmaki. Do szpinaku się po prostu dorasta. A czymże się może nam przysłużyć ów liściaste warzywko... Szpinak to głównie źródło żelaza, potasu, witamin z grupy B , witaminy C , E, K ale i beta karotenu, luteiny, kwasu foliowego. Dzięki tym składnikom:  dobrze działa na dziąsła i zęby; ...